2008/10/05   

Uwięzienie mniszki

« następne   poprzednie »
Uwięzienie mniszki
Powiększenie

No to ZAMIENIŁ STRYJEK SIEKIERKĘ NA KIJEK!
Oj, mamy się z pyszna z Nową Derechcją!
Myślę poważnie o założeniu zeszyciku, żeby notować na gorąco wszystkie pomysły i odzywki. Każdy dzień niesie nową sensację. Oczywiście jest to sensacja na miarę naszego grajdoła, ale zawsze. Nowa Derechcja jest zupełnym przeciwieństwem Starej: Stara miała ADHD działaniowe, Nowa nie wie, na jakim świecie żyje, toteż wyznaje dewizę "mało, ale dobrze" - przy czym jest to dobrze w szczególnym rozumieniu. Dobrze, to znaczy, żeby nie miała nic do roboty, a za to mogła wykazać w sprawozdaniu, że było wzięcie, że przyszło 150 osób. Oj, jak ona się rozczaruje, oj oj. Toż to będzie rozkosz obserwować :)
Ponieważ nowa mietła - nowe porządki, na początek mamy się wszyscy przenieść z biurami z parteru i I piętra na II i III. Ha ha. Tak, tak, na pewno zaczniemy ciągnąć kabelki oraz przystosowywać mebelki kupowane kiedyś na wymiar do nowych pomieszczeń. Skoro ten pomysł upadł, Nowa wymyśliła, że Wasza Ulubiona Przewodniczka (plus druga koleżanka, która też nie jest na etacie) będzie podpisywać umowę - zamiast na kolejne 10 miesięcy - na TRZY. Po czym będzie następować przerwa, na przykład na 2 tygodnie. I znów umowa na trzy miesiączki i znów przerwa. Jestem ZA. To będzie bardzo śmiesznie dla użytkowników, że tak powiem, mojej pracy. Bo ogólnie chodzi o to, żebyśmy czasem nie domagały się od Fabryki jakiejś emerytury w przyszłości albo co. Żebyśmy ciągłości nie miały. To już 10-miesięczna umowa nie wystarcza.
Tymczasem dostałam rozpaczliwego maila z prośbą o jakąś tam pomoc od Starej Derechcji. Pomocy udzieliłam, przy czym zapytałam, jak idzie w nowej siedzibie, gdziesik tam w Skandynawii.
- Lepiej było w Krakowie, ale z czasem przyzwyczaję się - wyznała Derechcja.
Ha ha. A było nie mawiać, że to gówniany kraj, ten nasz :)

 

W kwietniu u Karmelitanek na Łobzowskiej trwały prace remontowe, a jak to miejsce wygląda teraz - nie wiem, bo nie byłam od tej pory. Wyzywam więc na pojedynek! Kto był i ma aktualniejsze zdjęcie!
Tymczasem zaczynam mroczną i ponurą historię sprzed lat prawie stu czterdziestu, związaną z klasztorem Karmelitanek Bosych, ale tych drugich, z ulicy Kopernika.
Sprawa to jedna z najgłośniejszych w kronice kryminalnej Krakowa. Pisano o niej bardzo wiele: stała się przedmiotem brukowych powieści, a nawet dramatów.
My jednak ograniczymy się do FAKTÓW.
Do Sądu Krajowego w Krakowie w dniu 20 lipca 1869 roku wpłynęło doniesienie o fakcie uwięzienia w klasztorze Karmelitanek Bosych na Wesołej jednej z zakonnic. Anonimowy informator podawał, że owa zakonnica trzymana jest w nieludzkich warunkach i żądał interwencji sądowej. Pisma nie zbagatelizowano: postanowiono sprawdzić prawdziwość informacji. Tego samego dnia został zwołany na nadzwyczajne posiedzenie senat karny Sądu Krajowego, bowiem kwestia była bardzo drażliwa. Ewentualne konsekwencje podjętej decyzji mogły wywołać konflikt pomiędzy władzą świecką i duchowną. Zbadano tekst obowiązujących przepisów o stosunkach między Państwem a Kościołem. Odrzucono wniosek jednego z sędziów, by zwrócić się do biskupa z prośbą o zbadanie prawdziwości doniesienia - bowiem obawiano się, że w wypadku prawdziwości faktów władza kościelna może zatrzeć ślady przestępstwa.
Sprawę powierzono jednemu z najzdolniejszych sędziów śledczych, Władysławowi Gebhardtowi. Ten z miejsca zarządził przeprowadzenie dyskretnego wywiadu policyjnego. Informacje zebrane poufnie przez policję pozwoliły stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, że wymieniona w anonimie zakonnica figuruje na liście mieszkanek klasztoru.
Następnego dnia Gebhardt udał się do biskupa administratora ówczesnej diecezji krakowskiej, znanego zresztą austrofila i bardzo surowego w postępowaniu w sprawach dotyczących zachowania się podległego mu duchowieństwa. Zraził sobie, nawiasem mówiąc, opinię publiczną swoją opozycją przeciwko powstaniu styczniowemu. Gebhardt powiadomił biskupa o treści anonimu i poprosił o udzielenie zgody na dopuszczenie komisji sądowej na teren klasztoru chroniny klauzurą oraz o oddelegowanie do tej komisji własnego przedstawiciela. Biskup co prawda zaprzeczył, aby fakt uwięzienia był możliwy, ale zgodził się na zbadanie na miejscu sprawy.
Jeszcze tego samego dnia komisja dotarła do furty klasztornej. Gebhardt rozlokował dyskretnie w pobliżu klasztoru pluton żandarmerii austriackiej.

CZY JUŻ SIĘ DOMYŚLACIE, O JAKĄ SŁYNNĄ SPRAWĘ CHODZI?
JAKIE NAZWISKO NOSIŁA UWIĘZIONA ZAKONNICA?

JAK NAZYWAŁ SIĘ BISKUP-ADMINISTRATOR?


Udzielili się na forum zagadkowym Prooban, Nicodeme, Cami, Nadjamfotos i Jolkos - witam nową :)

 

45 komentarzy
inawatts  - 11/10/2008 7:02:31
no tak....samo zycie.... i tak trzeba jakos do przodu...

troche jesiennego slonca przesylam...

(mala juz sama siedzi...zaraz bedzie biegac i mi mowic zebym usiadla sobie i sie zamknela!)
danusius  - 09/10/2008 20:37:57
p.s. i czasem nie mozna narzekan na Derechcje....bo nowa moze byc zawsze gorsza.(tez sprawdzilam na wlasnej skorze):)
danusius  - 09/10/2008 20:36:52
no tak, nie ma co narzekac na prace w kraju, bo za granica jeszcze gorzej. Sprawdzam codziennie na wlasnej skorze. Zupelnie jak w jednej z piosenek Kory...:) Pozdrawiam!!!
raton  - 08/10/2008 17:18:05
wlc - wroc love city :))
przewodnikpokrakowie - 08/10/2008 10:47:50
=> Deodato
To tylko kursiki :)
Photoblog.PRO roza  - 07/10/2008 23:07:14
Pozdrawiam jak zwykle najmilej i widze ze jestes bardzo mocno zapracowana w tej nowej ..jak to mowisz Derechcji ;)))
deodato - 07/10/2008 21:34:19
Przechodziłem koło fabryki około 18 i widziałem zgodnie z poleceniem Derechcji dużo światła na II i III piętrze. Czy to aby przeprowadzka, czy taka nocna dłubanina :):):):)
Yacek - 07/10/2008 20:52:48
Ale mnie dawno nie było, obiecuje poprawe :)
Przeprasam i pozdrawiam :*
fotokaroli  - 06/10/2008 23:56:02
To chyba nie powrót na dłużej tylko taka wizytacja nagła?
Pozdrawiam i napiszę wiadomość jak się u mnie przewali :-)))
hanja  - 06/10/2008 21:02:04
eeeee..... to śmiało! 3 m-ce to i tak lepiej niż co miesiąc biegać i umowę podpisywać - tak mają ludzie w mojej fabryce! ja należę do "szczęściarzy" i mam na czas nieokreślony ale niestety okres wypowiedzenia bardzo dłuuugi i to też nie jest fajne:/

przesyłam uśmiech :)
sprawymiasta  - 06/10/2008 20:38:27
Może przywiozę naszą milicję lewacką z Radomia i uderzymy na niedobrą dyrekcję? Przypomnimy im Czerwone Brygady;)
papafaraon  - 06/10/2008 20:26:29
Tak, tak, to słynna sprawa Barbary U.
nicodeme - 06/10/2008 14:33:38
W dniu 20 lipca 1869 r. do Sądu Krajowego w Krakowie wpłynął anonim, że w klasztorze Karmelitanek na Wesołej (przy obecnej ulicy Kopernika) od wielu lat w nieludzkich warunkach jest trzymana jedna z zakonnic — właśnie Barbara Ubryk.

Biskup Gałecki, zszokowany sytuacją, niezwłocznie uwolnił siostrę Barbarę od klauzury zakonnej, 23 lipca przewieziono ją do szpitala i oddano pod opiekę lekarską. Stwierdzono wówczas, między innymi, całkowite wyczerpanie fizyczne, pacjentka ważyła zaledwie 34 kg.

Antoni Junosza Gałecki - biskup administrator diecezji krakowskiej od 1862.
nicodeme - 06/10/2008 14:22:45
Sprawa Anny Ubryk urodzonej w 1817 r. w Węgrowie na Mazowszu. W 1840 r. wstąpiła do nowicjatu a w 1841 r. złożyła śluby wieczyste i przybrała zakonne imię Barbary Teresy od św. Stanisława.
Sprawa ta była znana stosunkowo wąskiemu gronu osób, z których większość wiedziała tylko o tym, że siostra Barbara cierpi na nieuleczalną chorobę. Dopiero księgarz Antoni Gąsiorowski okazał się bardziej dociekliwy i gdy poznał więcej szczegółów napisał anonim z 20 lipca 1869 r.

bzapiski - 06/10/2008 9:35:08
tak długo Cię nie było, że już podejrzewałam, że to CIEBIE karmelitanki zamurowały!
dotka - 06/10/2008 9:14:36
widzę, że to nie tylko u mnie w pracy dzieją się cuda niewidy, hehehe że nowa derechcja nie tylko u mnie ma nie powiem jakie pomysły. Buziaki i głowa do góry - 2 tygodnie urlopu co 3 miesiące :| fajnie tylko czemu nie jest on płatny :|
Photoblog.PRO fotoedo  - 06/10/2008 8:15:16
No właśnie, nowe wrogiem dobrego, że tak zaimprowizuję. Z tym brakiem ciągłości pracy to trochę żenujące ze strony przywództwa.
aktod  - 06/10/2008 7:08:53
:)
przydawka  - 06/10/2008 3:09:13
Ohoho, mentalny podsłuch czy inna inwigilacja? Pani Przewodniczka mi się wstrzeliła w lekturę - nie dalej jak wczoraj czytałam o Barbarze Ubryk. Właśnie sprawdziłam biskupa - Gałecki Antoni.
Lubię takie zbiegi okoliczności. :))

A Derechcja Nowa to może się na Jeszcze Nowszą wymieni (czyt. lepszą) albo Nowa zmądrzeje?
Życzę tego. :)
deodato - 05/10/2008 23:16:02
Nasza Ulubiona Przewodniczko WITAJ!
Przykro słyszeć o nowej Derechcji i stresach z nią związanych, no ale może nie będzie mówiła, że to "paese di merda" - co przyznaję zaskoczyło mnie bardzo, bo nie sądziłem, że poprzednia Derechcja używała takich określeń, będąc tak miłą dla osób postronnych, czyli m.in. dla mnie. Ciekaw jestem jak nowa D. wygląda, więc oczekuję jakiejś oficjalnej prenentacji, może w listopadzie, jak przyjadą "romani" z nowym syndykiem Rzymu?
A teraz, to tylko: FORZA MARGHERITA.

Najnowsze wpisy

Fundacja komesowa

12/02/2012 12:17:00

I znowu CO TO?

08/02/2012 11:49:29

Co to, gdzie to?

05/02/2012 11:18:06

Konkurs szopki krakowskiej

29/01/2012 12:41:12

Szopki w latach międzywojennych

22/01/2012 11:42:21

Rywalizacja między szopkarzami

15/01/2012 11:52:35

Szopkarsko

07/01/2012 13:43:33

Na dobry początek

03/01/2012 13:53:02

Wszystkie wpisy