2008/08/28   

Wejście do podgórskiego parku

« następne   poprzednie »
Wejście do podgórskiego parku
Powiększenie
Kategoria:
Podgórze

Spędziłam urocze dwie i pół godziny kiblując w śmierdzącym korytarzu, w śmierdzącej szkole, przed drzwiami śmierdzącej klasy, w której odbywał się EGZAMIN POPRAWKOWY. Zresztą nie wiem, może klasa nie była śmierdząca, ale doprawdy nie wiem, czym oni te podłogi zaciągają, że tak jedzie. Jak to dobrze, że ja już do szkoły nie muszę chodzić. Jeszcze co prawda w planie uniwersytet trzeciego wieku (ale może nie doczekam).
Wracając do poprawki, z pisemnego Córunia wyszła załamana. No tak, myślę sobie, historia się powtarza, w zeszłym roku było to samo, a potem na ustnym jak się zacięła, tak NIC z niej nie wydusili. Ponieważ jednak przyszło czekać pół godziny na ustny (tyle czasu sprawdzali po 4 zadania pięciu uczestnikom egzaminu, no sorry, przecież to nie wypracowania), udało mi się wydobyć z Córuni pierwsze zeznania. Że właśnie cztery zadania tylko i że jednego nie zrobiła, bo ostrosłupy przerabiały w poniedziałek na ostatniej lekcji i miała to nie utrwalone. No! Jedno na cztery to nie powód do rozpaczy, zdołałam jej przetłumaczyć. I na pewno zda. Jak weszli na ustny, tak nie było jej pół godziny, ale wyszła z triumfem na twarzy. Dobrze jej poszło, wszystko pięknie tłumaczyła, opisywała koła na trójkącie czy co tam itede.
I teraz pytanie: co dostała? Dwa. Oczywiście, istotne jest, że zdała, ale na Boga! Muszę dodać, że w komisji była pani dyrektor od chemii, jakaś starsza miła pani i Córuni pani od matematyki. Ta sama, która poproszona w marcu o pokazanie klasówek, z których postawiła dwie jedynki, odmówiła. Na lekcjach jej nie pytała, te dwie jedynki pozostały jedynymi stopniami do końca roku. Klasówki chciałam zobaczyć, żeby przekazać panu, który co tydzień przychodził do Córuni, gdzie i co jest źle, w czym problem. Poprosiłam później wychowawczynię o interwencję w tej sprawie, bo dowiedziałam się, że rodzic ma PRAWO WGLĄDU w prace dziecka. Wychowawczyni zasadniczo się z tym zgadzała, ale z zażenowaniem wyznała:
- Wie pani, ja też właściwie nie lubię pokazywać prac uczniów.
To wszystko nazywa się WSPÓŁPRACA SZKOŁY Z RODZICAMI DLA DOBRA UCZNIA.
Nauczycielka, która przerabiała z Córunią materiał przez wakacje i wielekroć ją chwaliła - okropnie zakłopotana. I nie rozumie. Ja też, ale - po wywnętrzeniu się tutaj - zapominam o całej sprawie, po co mi te nerwy. Do pierwszej jedynki z klasówki w klasie trzeciej :)

 

No, strasznie to długie było. Teraz park im. Wojciecha Bednarskiego.
To, co czyni tak wyjątkowym ten malowniczy ogród wśród skał, to fakt, że jest to jedna z pierwszych w naszej częsci Europy tak pełna i swiadoma rekultywacja terenu poprzemysłowego. W dodatku tak natychmiastowa -  bowiem zakładanie kolejnych części parku szło w ślad za kończącą się eksploatacją kamieniołomu. Wydobycie kamienia i prace ogrodnicze zostały odpowiednio zaplanowane i powiązane, a zakład górniczy i park pozostawały w ścisłej symbiozie przez dwadzieścia kilka lat.

Kamieniołom nad Rynkiem Podgórskim powstał najpewniej w średniowieczu. Jego rozległa kotlina nosi nazwę "Szkoła Twardowskiego". Wedle legendy czarnoksieżnik doskonalił się tu w swej sztuce i gromadził nieprzebrane skarby. Dostęp do szkoły Twardowskiego zamykały jednak potężne zaklęcia. Gdy mistrz magii, po niefortunnej wizycie w karczmie "Rzym", został zawieszony między niebem a ziemią, jego uczniowie, wiedzeni ciekawością i chęcią zdobycia bogactw, pobiegli na Krzemionki. Sztuką magiczną otworzyli wejście do kamieniołomu, lecz zamiast spodziewanych skarbów zobaczyli tylko porzuconą wielką księgę czarnoksięską.

Wojciech Bednarski pierwsze kroki zmierzajace do założenia parku na Krzemionkach podjął w roku 1884. Jednakże wówczas wydobywano tu kamień na wielką skalę. I była to tylko jedna z przeszkód.
Pomysł był również skrajnie trudny do wykonania z ogrodniczego punktu widzenia - jak posadzić drzewa na nagiej skale? Nie mogąc liczyć na pomoc miasta, Bednarski desperacko przedsięwziął działania z udziałem młodzieży szkolnej, finansując je z własnej kieszeni.
Jakie to były działania - o tym następnym razem.
Melduję, że cytowałam fragmenty publikacji "Park im. Wojciecha Bednarskiego" autorstwa Katarzyny i Jarosława Żółciaków, wydanej w serii "Parki Krakowa" przez Ośrodek Kultury im. Cypriana Kamila Norwida. Przydawka wspomniała wczoraj zeszłoroczny spacer po parku - to właśnie ci państwo nam go pokazywali. Zapraszam teraz do wejścia od strony ul. Parkowej.

 

Omeggi, Prooban i Przydawka - zwycięzcy.
A pytanie na dziś: JAKIE INNE PARKI PUBLICZNE ISTNIAŁY WÓWCZAS W KRAKOWIE?

37 komentarzy
czagnes  - 06/09/2008 0:53:07
... tzw. współpraca ze szkołą dla dobra ucznia ... dobrze znam ... i czasami dochodzę do wniosku, że te współczesne więcej uczone tzw. ciała pedagogiczne (prezentujące sobą przede wszystkim ZERO logicznego myślenia), to w 95% najbardziej debilna kasta w RP :((

... nooo ... dobra - idem poczytać skoro ush dotarłam na PB :) Bosh - tak mnie przywaliło, że nawet na randkę z Krakowem i w Krakowie niy mogłam pojechać ... :D:D:D:D

Pozdrawiam :) :*
malinowykot  - 04/09/2008 23:45:49
napisałam pm -

BARDZO

PROSZĘ

o odczyt ;)

i życzliwe podejście

uściski, Malin
Photoblog.PRO kamilam  - 04/09/2008 19:12:51
Z chęcią bym sobie tam pospacerowała :)
nicodeme  - 04/09/2008 13:33:17
Znalazłam się tu przypadkiem, ale już tu zostanę kocham Kraków i wszystko co jest z nim związane;) Mam do Pana prośbę odnoszącą się do zdjęć mianowicie Cmentarza Rakowickiego czy mógłby mi Pan je wskazać, tam w Krakowie nie byłam!?
W Krakowie widziałam wiele pomników, zabytków i wiele wiele innych ale tam jakoś mnie nigdy nie zaprowadzono, a szkoda. Jak następnym razem odwiedze miasto w sercu noszone mój magiczny kolorowy Kraków to pojadę tam i obfotografuję wszystko co tylko się da:)
ikroopka - 03/09/2008 10:56:31
a ja już z Wrocławia pozdrawiam :)
yankes44  - 02/09/2008 10:07:12
.
Gratulacje dla córuni...
.
:-)
.
Pozdrawiam.
.
asmido - 01/09/2008 14:29:07
szkoła gorący temat

z żadnej strony nie wygląda to różowo
ani rodzice, ani nauczyciele, ani dzieciaki nie są zadowoleni

moje minimum to przejść przez to z jak najmniejszymi szkodami

a dobrze byłoby coś skorzystać

ostatnio zajmuję się terapią niepowodzeń szkolnych :)
łatwo nie jest
lutreolka  - 01/09/2008 1:19:16
zieloniutko tam za brama i spokojnie jakoś..
ampoule  - 31/08/2008 11:26:11
fajne ujęcie :)
tartuffe - 30/08/2008 17:31:45
Byłem dzisiaj w niedalekiej okolicy ale zabrakło mi już sił na park...
Dziekuję za spostrzegawczy komentarz na "Krakowie" ;) poprawiłem ale wstydził sie będę mojego gapiostwa jakiś czas ;p
0  - 30/08/2008 16:52:11
piękna brama ...aż chce się iść dalej i zobaczyć co tam jest ...pozdrawiam !!
0  - 30/08/2008 13:14:33

MATMA koszmar, ja mialem straszna babe, darla sie i nie wymiawiała r, kiedys do mnie, debiłu napisz ł, to napisałem ł
a ona - dułniu nie ł tylko ł, wreszcie - jestes kompletne zeło, mówie wyłaznie PŁOMIEŃ !!! a ty Głyczkówna co cie śmiejesz, łeb pomalowany we łbie pusto :D dzialo sie :D
nadjam  - 30/08/2008 12:11:01
Re od nadjamfotos.
a propos kafejki wiejskiej: parasole są i będą pokazane,
sprawymiasta  - 30/08/2008 10:47:25
Może jakaś mała drożdżowania dziś?
prostehistorie  - 30/08/2008 6:11:53
widzę, że i w Krakowie pogoda średnio dopisuje! Tak czy inaczej ja przesyłam słoneczne i cieplutkie pozdrowienia! :)
fotokaroli  - 29/08/2008 22:51:18
Gosiu, to jakby się powtarzała sytuacja z mojej szkoły. Ja nie byłam asem z matematyki, ale sobie radziłam i jak się kolega studiujący, ale na dziekance znudzony zaofiarował z pomocą w niezrozumiałych kwestiach w maturalnej klasie to z ochotą tę pomoc przyjęłam. I tak było, że maturę mimo dużo wiekszej wiedzy zdałam na 3. Kolega wytłumaczył to brakiem bezstronności i obiektywizmu u matematyczki. To zostawiła sobie dla kilku ulubionych uczniów. Bardzo mnie ucieszyła taka prasowa notatka o jakiejś złapanej na przyjmowaniu łapówki nauczycielce ze 2 lata temu. To była ta własnie matematyczka :-)
agnostyczkaelastyczna  - 29/08/2008 22:23:33
a mi wstyd przyznać bo krakowskich parków nie uświadczam zbyt często. co do traktowania rodzica przez nauczycieli, to straszliwie mnie to dziwi. moja mama zawsze twardo traktowała moich nauczycieli w razie ewentualnych nieporozumień i na dobre nam to obu wyszło. może dlatego, że mama jest nauczycielką i dyrektorką szkoły zarazem. ale wyszłam dzięki niej na ludzi i jestem studentką drugiego roku prawa! ((; gratuluję córuni! choć pewnie zasłużyła na więcej.
afterthought  - 29/08/2008 21:15:15
Kończąc liceum miałam nadzieję uwolnić się na zawsze od matematyki. Niestety przez te 3 lata szkoły średniej utrwaliła mi się najwyraźniej tylko głupota, bo studia wybrałam sobie przednie: rachunkowość, statystyka, makroekonomia, mikroekonomia... aż się wolę nie wgłębiać w specyfikę reszty przedmiotów, których nazw póki co nie rozumiem.
werax  - 29/08/2008 18:54:34
byłam w Krakowie i co? i zakochana wrociłam w nim do tego stopnia, że iż minął już prawie tydzień od tego super weekendu to ja nadal nie mogę się z niego otrząsnąć! noi te włoskie lody - oszaleć można, nic tylko spacerować i wcinać lody, spacerować i robić zdjęcia a potem znowu wcinać lody i tak dzień cały... ;))))
aaggrraaffkkaa  - 29/08/2008 11:33:59
śmierdzący to był stres ;)

pozdrawim,miło Cie czytać,dawno mnie tu nie było :)

Najnowsze wpisy

Fundacja komesowa

12/02/2012 12:17:00

I znowu CO TO?

08/02/2012 11:49:29

Co to, gdzie to?

05/02/2012 11:18:06

Konkurs szopki krakowskiej

29/01/2012 12:41:12

Szopki w latach międzywojennych

22/01/2012 11:42:21

Rywalizacja między szopkarzami

15/01/2012 11:52:35

Szopkarsko

07/01/2012 13:43:33

Na dobry początek

03/01/2012 13:53:02

Wszystkie wpisy