Photoblog.pl

Załóż konto

 

2015/03/18   

O sklerozie i ślusarce

« następne   poprzednie »
O sklerozie i ślusarce
Powiększenie
Kategoria:
Nowa Wieś

Skleroza nie boli, ale ile się trzeba nachodzić - mówią. Ja to się nawet najeździłam, a i tak boli. Finansowo. A było to tak. 

Kupiłam na allegro dwie książki od dwóch różnych sprzedawców, ale obie w Krakowie. Z zamiarem oczywiście osobistego odbioru, coby raz/ przyoszczędzić na kosztach dwa/ odbyć wycieczki krajoznawcze. I umówiłam się z państwem na wtorkowe (wczorajsze) popołudnie. Zaraz z Fabryki ruszyłam w drogę na Prokocim. Właściwie może to już Bieżanów? No nie wiem, ulica Kurczaba w każdym razie. Wędrując nią w dół zatrzymałam się przy sklepiku typu mydło i powidło i mało co nie kupiłam czajnika, ale powstrzymałam się zwizualizowawszy sobie widok PpK z torbeckami. No dobra, idziemy dalej. Dochodzimy. Dzwonimy. Otwiera starszy pan. Pyta o tytuł książki, wyszukuje ją w stosiku i podaje. Ja jemu z kolei podaję dieńgi. Pan się dziwi. A, to nie płacone? Ja się dziwię. Płacone? Nie. Dziękuję. Wychodzę. Im dalej odchodzę od bloku, tym bardziej gryzą mnie wątpliwości, czy ja aby faktycznie nie dokonałam wcześniej przelewu. No ale nic, myślę sobie, starszy pan się nie orientuje, to nie jego broszka, on tylko siedział w domu, jak by co, właścicielka mi odeśle. 

Udaję się w drogę na przystanek autobusu 133, jak mi to podpowiedziała stronka JAK DOJADĘ. Mam wsiąść w pojazd jadący w kierunku Wieliczki, ale on potem zakręci i wio gdziesik na Piaski i Łagiewniki. Wysiadać będę na przystanku Sucha. Ponieważ kompletnie nie znam tamtych okolic (rozpoznałam tylko dawną siedzibę cechu - zagadka: JAKIEGO CECHU TO SIEDZIBA?), muszę liczyć przystanki, mój będzie szesnasty. Wiecie, jakie to upierdliwe? Nie móc się skupić na krajobrazie, tylko zaginać kolejne palce (potem to już u nóg), a tu jeszcze niektóre przystanki na żądanie i niekoniecznie autobus tam staje. No, szczęśliwie dotarłam, wysiadłam i kolejna przygoda, szukanie ulicy. Znałam ulicę Małą w Krakowie, tym razem przyszło mi poznać ulicę Malutką. Fakt, że trzy domy. Odebrałam książkę, uiściłam, chwyciłam ją pod pachę, bo dużego formatu, ruszyłam jakimiś dróżkami w poszukiwaniu przystanku tramwajowego ósemki, nadjechała dziesiątka, tyż piknie. Wysiadłam z niej przy placu Wolnica, żeby się przesiąść w trzynastkę, o, będzie za dwie minuty, a tu wystawa sklepu z butami. Oho, te by mi pasowały do torebki (wiem, już niemodne dodatki w tym samym kolorze, ale ja jestem stara, mnie wolno). Wchodzę, przymierzam, biorę. Płacę. Nie, cofnij. Nie płacę. Pan chce gotówkę. Której, co chyba zrozumiałe, nie posiadam. Ale obok jest bankomat, pan zaczeka (właśnie zamykał). OK, w końcu zabieram swoje nowe butki, pakuję się do tramwaju, hura, jadę wreszcie do domu. Otorbiona, bo: torba, siatka z butami, książka. Dojeżdżam na osiedle, zbieram manele, otwiera mi Córunia i rzuca się na siatkę z ciekawością. Wtedy ja...

Wtedy ja reallizuję, że ilość pakunków mi się nie zgadza - książka została w tramwaju. 

Nosz...!

Dziś rano wszystko sprawdziłam: za pierwszą książkę jak najbardziej przelałam wcześniej należność (czyli zapłaciłam dwa razy), drugiej do Biura Rzeczy Znalezionych MPK nie oddano. 

Kosztowna ta skleroza.

Nic, tylko robić ze mną interesy.

Całe szczęście, że nie kupiłam tego czajnika, też bym go gdzieś posiała pewnie.

 

A' propos interesów. Jest do zrobienia. Jeśli ktoś jest kreatywny, to proszbardzo, może się zabierać do roboty. Ja tu po kumotersku reklamuję konkurs Wiedeń w Krakowie, Kraków w Wiedniu:

http://wieninkrakau.uek.krakow.pl

Trzeba wykonać pocztówkę, a można wygrać wyjazd do Austrii. Szanowna Kapituła zdecyduje.

 

A teraz wreszcie do rzeczy. Poprzednim razem istotnie kula trafiła (według życzenia inwestora) w kamienicę Pod Pająkiem przy ul. Karmelickiej, dom własny architekta Teodora Talowskiego. Nagrodę wygrywa Smoczyca. Co jest nagrodą? No, satysfakcja oczywiście :) i też trochę reklamy, albowiem Smoczyca prowadzi bloga o Krakowie:

http://tropemsmoka.pl

 

A dziś smętne podwórko. Nawet nie podwórko, tylko plac przyszłej budowy - pewnikiem powstaną tu jakoweś apartamenta. Drzewiej jednak inaczej tu bywało, ruch, hałas. Stoimy przy ulicy Czarnowiejskiej przed numerem 17. 

 

W 1887 roku rodzina Górków wybudowała tu sobie murowaną kamienicę. I to by było nic takiego, ale obok Ludwik Górka postawił ślusarnię, którą prowadził sobie dzielnie, a w 1914 roku jego syn, również Ludwik Górka, dobudował do niej spawalnię żelaza. Całość odgradzała od ulicy żelazna siatka z bramą, którą wieńczył napis PRACOWNIA ŚLUSARSKA LUDWIK GÓRKA. 

 

Pracownia ta w latach 20-tych należała do najbardziej znanych i cenionych warsztatów ślusarskich w Krakowie.  Wytwarzano tu rozmaite metalowe elementy, na przykład odlew noża zawieszonego w Sukiennicach czy kraty zamykające kramy tamże.

W czasie kryzysu gospodarczego w latach 30-tych warsztat stracił na znaczeniu, a w okresie okupacji, w 1942 roku, Ludwik Górka wpadł w łapankę i wylądował w obozie. W tym czasie pracownia, zawiadowana przez jego żonę Helenę, pracowała dla niemieckiej firmy budowlanej.  

 

Ludwik Górka wrócił po wojnie do Krakowa, ale warsztatem zajmowali się już tylko dwaj synowie - Ludwik i Jerzy. Na początku lat 50-tych zlikwidowano ślusarnię i odlewnię, a pomieszczenia dzierżawiła Spółdzielnia Pożarnicza "Kraków", wytwarzająca gaśnice pianowe. Potem były tu inne firmy, wyrabiano lampy i kinkiety, długopisy i zatyczki do butelek.

Dziś nie ma tu już nic...

 

Takie i inne jeszcze historie znaleźć można w wydawnictwie Muzeum Inżynierii Miejskiej Dawne zakłady rzemieślnicze i przemysłowe Krakowa, 2000 (szczęśliwie odebranym z allegro bez wypadków).

 

Zagadki:

JAKIE JESZCZE FIRMY PRZEMYSŁOWE I WYTWÓRNIE MOŻNA BYŁO ZNALEŹĆ PRZY UL. CZARNOWIEJSKIEJ?

JAKA ZNANA RODZINA PROWADZIŁA ZAKŁAD ŚLUSARSKI PRZY UL. RAKOWICKIEJ?

GDZIE DZIAŁAŁ JÓZEF GÓRECKI?

I coś prostszego:
CO SYMBOLIZUJE NÓŻ ZAWIESZONY W SUKIENNICACH?

19 komentarzy
goska258  - 18/08/2015 11:27:52
Och ile razy przerabiałam to na sobie, tak to jest jak się chce wszystko naraz i szybko. Książki szkoda, ale historię czyta się świetnie i faktycznie może Pani spokojnie napisać własną bo talent literacki wielki.
jacek75  - 01/04/2015 21:38:45
Poza "konkursem" i jak pamiętam wspominki. Wedle świateł przy skrzyżowaniu z Urzędnicza, tam gdzie mniej więcej do niedawna zakład samochodowy się mieścił wcześniej stała karczma. Przy jej płocie zaś wystawała miejscowa ferajna czekając na różnych gości (bractwo ze Zwierzyńca itp. itd.). Na odcinku ciągnącym się od niej do dawnej fabryki ołówków były zaś trzy obok siebie leżące parcele (zapisane w którymś roczniku Czecha). Koło lokomotywy na jednej z nich (środkowej?) stała do powojnia chata o historii ponoć półtorawiekowej. Idąc zaś od inkryminowanego skrzyżowania do parku im. dra Jordana, po lewej ręce mija się dawniejsze miejsce inspektów (mówi się o hucie, a tutaj na czarnoziemiu wiadomi też se pobudowali - kto mogącemu zabroni?).


Mam nadzieje, że pamięć jeszcze mam w miarę :-)

Ps. a los "Tęczy" to zgroza.
jacek75 - 14/04/2015 5:39:02
I jak wychodzi nigdy nie wiadomo kto takie rzeczy czyta (o telepatię raczej nie posądzam, a zbieżność opinii co najmniej zastanawiająca) :-)

adrianna - 24/03/2015 23:08:11
Oraz donoszę uprzejmie, że zapadłam w archiwa (na ile czas pozwala), przypominam sobie stare dzieje i odkrywam absolutne perełki. Umarłam ze śmiechu:
http://www.photoblog.pl/przewodnikpokrakowie/8820161/historia-jednego-wi...
Proszę Cię i błagam, zamiast kupować kompulsywnie książki (i zostawiać je w tramwajach) napisz-że wreszcie własną!!!
adrianna - 20/03/2015 22:49:09
To może nr 4, a i to niekompletnie: zakład Góreckiego działał na Zabłociu, w budynku przy ul. Romanowicza 9 mieściły się (od 1909 r.) biura zakładu o barokowej nazwie: Fabryka Siatek, Mebli, Konstrukcji Żelaznych i Wyrobów Ornamentalnych Kutych Józefa Goreckiego. Fabryka działała na Zabłociu od 1890 r. Nie potrafię dokładnie opisać kolejnych etapów transformacji w słynną "Emalię", nie mam pod ręką dobrych źródeł i nie wiem, czy ta pierwsza "proto-Emalia" przed-Schindlerowska wykupiła zakład J.G., czy po prostu działała w tym samym miejscu, tak czy inaczej Schindler przejął już zakład w stanie upadłości, mieszczący się przy Lipowej 4 - jakkolwiek nie ma to związku z samym Góreckim, ale w jakiś sposób pokazuje dalsze losy. Gdzie wcześniej działał Górecki - nie wiem... Może gdzieś na Grzegórzkach?
Może jeszcze krótko na pytanie nr 3 Władysław Oremus syn Jana Gwalberta, ojciec Antoniego. Zakład ślusarski... czy raczej pracownia artystyczna zważywszy na poziom prac, które ogląda się po dziś dzień m.in. na Wawelu. Władysław Oremus kształcił się we Francji, ukończył Ecole Nationale des Arts et Metiers (zawsze podobało mi się to zrównanie sztuk i rzemiosł, coś, co chciała dokonać Sztuka Stosowana, a czego tak bardzo brakuje chyba dziś).
5. Nóż zawieszony w Sukiennicach to ewidentny znak skierowany do osoby, która nie oddała Wiadomej Książki do Biura Rzeczy Znalezionych w MPK. Czy wiesz, osobo, co w średniowieczu oznaczał czasownik "oszelmować"?
nadjamdwa - 23/03/2015 18:07:07
Jak to się dobrze czyta odpowiedzi na zagadki, które ktoś już rozwiązał i na nie odpowiada. Super....robota zrobiona.
nadjamdwa - 23/03/2015 18:13:44
Odpowiedź dla Adrianny, może jedna z wielu.

Szelma zlodziej.......... złodzieja należy oszelmować czyli obciąć ucho lub inną część ciała takie prawo istniało w dawnej Rzeczypospolitej Polskiej, wielka to szkoda że dzisiaj nie jest to egzekwowane.
adrianna - 23/03/2015 20:50:58
Otóż to! Z natury jestem łagodna, ale gdy przeczytałam, jak niecnie pozbawiono naszą Przewodniczkę jednej z nałogowo zbieranych.... och, pardon, po prostu ważnej książki - tak sobie przypomniałam o tym, jak to sobie w średniowieczu radzono.
Nadju, dziękuję!

yankes44  - 23/03/2015 20:13:07
.
No, no... Ale przygody...
.
smoczyca - 19/03/2015 22:54:51
O ja cie. Dzięki :)
Poziom Twojego zamotania- mistrz!
elmar  - 18/03/2015 22:33:29
Ja mam parę książek do sprzedania, z którymi nie chcę się rozstać [:)].
Nie dość, że fajna historia, to i super opowiedziana!
przewodnikpokrakowie - 19/03/2015 6:57:48
Rozumiem, że sugerujesz kolejną koncepcję zakupu w moim wykonaniu: mam przelać, przyjść zapłacić w brzęczącej monecie, po czym zapomnieć zabrać towaru, co?
elmar - 19/03/2015 20:28:03
Tylko jeśli sprawi Ci to przyjemność :)

agusia030  - 19/03/2015 8:47:36
W sumie taki "bookcrosing" uskuteczniłaś ;) hehe wiosna ... żeby nie było fragment zastawy stołowej w Sukiennicach to według legendy symbol bratobójczej zbrodni albo już bardziej realistycznie symbol okaleczania złodziejaszków :)
przewodnikpokrakowie - 19/03/2015 15:36:44
Widzę, że różne nazwy można przypasować do mojej radosnej działalności!

adrianna - 19/03/2015 0:50:08
Nie wierzę własnym oczom!!! Będę czytać jutro :-)
przewodnikpokrakowie - 19/03/2015 6:58:11
Ależ! Robię co mogę :)

fotkijarka  - 18/03/2015 16:59:50
Fajna opowieść.
Musisz kiedyś koniecznie wydać tomik zapisków ze swojego bloga...
A apropos interesów to mam samochód do sprzedania. Dużo nie chcę. Zapłacisz przelewem. Jak przyjedziesz odebrać to zapłacisz gotówką i już :) Pojadę z Tobą do Krakowa bo jak po drodze wstąpimy na kawę i przez zapomnienie pojedziesz dalej PKS-em to będę miał czym wrócić do domu.
A potem znowu sprzedam samochód ;)
Uśmiałem się...
Pozdrawiam :)
przewodnikpokrakowie - 18/03/2015 17:11:04
Dokładnie tak wyglądała by pewnie ta transakcja :)

Najnowsze wpisy

...

15/04/2017 18:11:53

Lepiej późno niż wcale...

28/03/2016 10:16:49

Wpis przewodnikpokrakowie

23/12/2015 18:51:44

Ustronna ulica Krakusowego grodu

26/11/2015 14:00:23

Cyrk i latawce

05/10/2015 11:40:24

Wielka Łąka

24/08/2015 13:58:25

Poglądy na rolę Collegium Maius

04/04/2015 20:12:03

O sklerozie i ślusarce

18/03/2015 11:47:27

Wszystkie wpisy
Wake up and smile ;>