Photoblog.pl

Załóż konto

 

2012/08/15   

Dziedziniec Hutą zwany

« następne   poprzednie »
Dziedziniec Hutą zwany
Powiększenie

Psiapsióła z Daleka przyleciała, zakręciła się i fiuuuuuu poleciała. Ale po drodze napomknęła cóś o październiku... że wpadłaby na łykend albo co. No masz, znowu trzeba będzie posprzątać, ja nie mam do tego siły. Chyba ją zacznę rewizytować dla odwetu. 
Z uczuciem niejakiej ulgi poszłam dziś do pracy. Tak, u nas się nie świętowało, moi drodzy, ja przecież robię w Fabryce Wariatów. Siedzę za biurkiem już ze 40 minut, myślę o tym, że jak to fajnie, nic nie muszę gotować, a w domu czeka mnie chata wolna, bo Córunia wybyła w międzyczasie do Zakopanego (ha ha kolejna wariatka), aż tu wkracza nasz Rachunkowy, znany oszczędzacz, i mamrocze pod nosem, że pozapalane wszędzie i po kiego.
- Czemu mi gasisz - pytam.
- To Ty jesteś??? A ja do Ciebie do domu dzwoniłem.
Istotnie odsłuchałam właśnie nagranie z poczty głosowej, gdzie Kolega uprzejmie się informuje, czy JUTRO się pojawię. Okazuje się, że Derechcja wybyła precz, ach nie będzie jej aż do wtorku, jak miło... a jakie nudy bez niej... za to w godzinę później pojawiła się dwójka Japończyków i okazało się, że Mitsuko pracuje w naszej filii w Tokio, a jej mąż-architekt nawet pracował przy projekcie ich budynku. Rozhowory i wzajemne opowieści o Derechcjach trwały długo :) po czym posłaliśmy ich pod opieką znajomej architektki do Mangghi i Mocaku. Pojutrze wyruszają w dalszą drogę gdziesik na Rzeszowszczyznę szlakiem drewnianych kościołów, co jest pasją męża. Bardzo sympatyczni ludzie.


A tymczasem Tastarsza zawezwała mię, cobym kurcgalopkiem dawała nową notkę, odrywając mnie tym samym od oglądania serialu "Gruby". Pamiętacie?
Nie mogę pojąć, jak to było zaraz po wojnie z wakacjami szkolnymi. Bo oni tam chodzą do szkoły, chodzą, chodzą, aż tu pewnego pięknego dnia władze ogłaszają, że w niedzielę będzie czyn społeczny, pojadą na żniwa. I rzeczywiście jadą i żną. To w sierpniu była szkoła? Czy na Ziemiach Odzyskanych żniwa odbywały się we wrześniu, bo tacy zapóźnieni?


No, ale my tu gadu gadu, a zapóźnienie sięga zenitu... 22 lipca pisałam poprzednią notkę, widać teraz tylko w święta się będę pojawiać :)
A Wy też jesteście do tyłu, bo nie odpowiedzieliście na jedno pytanie: co jest nie tak z togą prof. Estreichera na obrazie św. Karola Boromeusza. No fakt, pytanie nie było łatwe. Niniejszym udzielam odpowiedzi: profesor ubrany jest w czarną togę Wydziału Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, a nie w togę Wydziału Historyczno-Filozoficznego, do którego należał. Zbyt wiele sporów, kłótni i nieporozumień dzieliło go z macierzystym wydziałem...
Dziś są to dwa odrębne wydziały. A JAKIEGO KOLORU TOGI NOSZĄ ICH PROFESOROWIE?
Na pozostałe pytania odpowiedzieli: Nadjamdwa, Jacek75 i Jitka.


A teraz spojrzenie bardziej ogólne na uniwersytecką Hutę czyli dziedzińczyk między Collegium Maius a Collegium Nowodworskiego.
Przestrzeń ta zamknięta jest ścianami obu kolegiów i dwupiętrowym domem w głębi. Tylko układ przestrzeni jest starodawny, natomiast budynki są zrekonstruowane czy postawione na nowo. Wiąże się to ze zburzeniem w 1866 roku zachodniego skrzydła Collegium Maius. Dokonali tego budowniczy Bergman i Księżarski. Zburzono wówczas również wykusz (dziś przywrócony) i przebudowano dom w tyle dziedzińca, nie widząc w nim zabytkowych wartości.


Teren ten Uniwersytet nabył w XVI wieku. Przód był własnością kościoła św. Anny od 1381 roku. Tędy był przejazd do stojącego w głębi domu nazywanego hutą. Był to dom drewniany, niegdyś huta "goldszlagera" czyli złotarza, tj. rzemieślnika wyklepującego płatki złota.


Sprzedaż domu i przyległego dziedzińca dokonana została wobec urzędu ławniczego 10 października 1511 roku:
"My ławnicy Krakowa stwierdzamy, że Bernard Goldszlager przekazał swój dom drewniany w ul. Św. Anny leżący obok Kolegium Większego, ze wszystkimi prawami czcigodnym mężom: Adamowi z Łowicza doktorowi sztuk wyzwolonych i medycyny, a podówczas rektorowi Uniwersytetu, oraz Mikołajowi z Koprzywnicy w tym czasie głównemu zarządcy Uniwersytetu oraz Szymonowi z Sierpca i Jakubowi z Iłży magistrom sztuk wyzwolonych i kolegiatom większym, którzy przejęli dom w imieniu całego uniwersytetu."



Uniwersytet bardzo potrzebował tej przestrzeni. Odciążyła ona dziedziniec główny, pozwoliła go uporządkować i opróżnić z gospodarczych składów. Te ostatnie przerzucono na Hutę. Postawiono tu jakieś nowe mury czy parkan (1513), budynki gospodarcze (1513), bramę wjazdową (1508 i 1509). Wykusz stanął prawdopodobnie w 1513 roku, bowiem wtedy znany jest wydatek Uniwersytetu na rusztowanie. W niedługi czas później stanęly tu stajnie i wozownia.
Do XVIII wieku niewiele zmian zaszło na dziedzińcu Huty. W 1736 roku sprawiono nowe wrota płacąc za "ćwieki głowiaste i za zawłokę żelazną do wrót na Hutę". Nowej przebudowy stajni dokonał w 1743 Maciej Ziętkiewicz z prawem dożywotniego użytku. Wszystkie wydatki były niewielkie i świadczą o skromnym życiu w kolegium. 
W XIX wieku Huta jest już tylko podworcem gospodarczym. W 1904 roku Inż. Sare zbudował nad dziedzińczykiem pseudogotycki łuk, który miał za zadanie połączyć magazyny biblioteczne w Collegium Maius z salami Kolegium Nowodworskiego. Łuk ten zniesiono w roku 1960.


Starą widokówkę przedstawiającą ten łuk posiada Jacek75, więc prośba do Niego o zaprezentowanie nam jej w całej okazałości :)

I oto Jacek75 zrealizował prośbo-żądanie - widokówkę można oglądać pod tym oto adresem:

http://www.photoblog.pl/jacek75/131060023/krakow-ul-swietej-anny.html

O tym wszystkim pisze sam prof. Karol Estreicher w monografii "Collegium Maius - dzieje gmachu" z 1968 roku.


A teraz zagadki. Wspomnieliśmy o Mikołaju z Koprzywnicy. Ciekawam, czy ktoś znajdzie, CZYM SIĘ SPECJALNIE WYRÓŻNIŁ TEN PROFESOR?
W Collegium Maius na parterze pomieszczone były lektoria. CZEMU SŁUŻYŁY, JAKIE NOSIŁY NAZWY?
DO KIEDY ICH UŻYWANO?
A teraz jestem ciekawa, czy wystarczy mi literek na to gadulstwo.

 

 

35 komentarzy
mirise  - 18/09/2012 14:10:21
to troszkę spokoju miałaś ;)
milkivir  - 29/08/2012 22:45:56
Jakiś czas temu w Krakowie miałam okazję odwiedzić niejaki Ogród Profesorski, skojarzył mi się luźno z tym wpisem. Urokliwe miejsce, mogłam zbadać promieniowanie z kosmosu :) Pozdrawiam Panią ze Śląska :-)
przewodnikpokrakowie - 30/08/2012 7:50:49
bo też Ogród Profesorski jest dokładnie z tyłu, za widocznym w głębi budynkiem :)
POzdrawiam!

yankes44  - 29/08/2012 8:31:50
.
Jak dawno tu nie byłem.....
Stęskniłem się za Twoimi opisami...
.
Pozdrawiam serdecznie.
.
jowitta  - 23/08/2012 10:57:04
Lubię Twoje teksty, zawsze wprawią mnie w dobry nastrój ....
tak trzymaj
Pozdrawiam cieplo
jacek75  - 22/08/2012 17:58:18
Jak to szło? Melduję wykonanie zadania?:)))
Pocztówka do obejrzenia (teraz na głównej, później w kategorii „pocztówki”):)))
przewodnikpokrakowie - 23/08/2012 10:01:41
wielkie dzięki!

nadjamdwa  - 16/08/2012 13:33:16
Mikołaj z Koprzywnicy był wcześniej plebanem w Książnicach Wielkich, gdzie zbudował kościół, co nie ma ale nic wspólnego z Krakowską uczelnią, no ale wszyscy Wielcy zaczynali kiedyś od spraw małych.
A swoja drogą, w artykule o tym, znalazłam bardzo zabawny fragment, który pozwolę sobie tu przytoczyć, ku radosnej uciesze czytających, o ile takowi się tu znajdą ( większość komentatorów to raczej piszący, niż czytający, stąd moja uwaga, ale ..."raz kozie śmierć", zaryzykuję. No to wioo:

-"Na pożółkłych, miejscami niemożliwych do odczytania kartkach, pisanych po łacinie, gotykiem, znajdujących się w Archiwum Parafialnym w Książnicach Wielkich czytamy: "Ten sam, wyżej wymieniony Pan Mikołaj, był prepozytem według prawa w parafii w Książnicach Wielkich, gdzie niczego nie znalazł. Wszystko było zniszczone, wyludnione, doprowadzone do ruiny,................................. Kościół był bardzo stary, grożący zawaleniem i podziurawiony, tak że psy i świnie wchodziły do kościoła przez dziury w ścianach.(!!)....... Nie było żadnego śladu cmentarza.
Było ogrodzenie cmentarza lecz przechodziły przez nie owce i krowy i wiodła droga wiejska, którą przejeżdżały zaprzęgi konne. Na tym miejscu Pan Mikołaj własnymi środkami wybudował nowy kościół i cmentarz...".

W takim opłakanym stanie znalazł świątynię Pańską Mikoł
Zobacz wszystkie odpowiedzi: 6
przewodnikpokrakowie - 17/08/2012 14:17:32
Jeszcze rozumiem te psy, taka chudzina przez niewielką dziurę się prześliźnie, ale ŚWINIE???
:)))
nadjamdwa - 17/08/2012 16:24:58
no też chciały do koscioła.....
deodatokrk - 17/08/2012 19:53:03
A ileż to świń chodzi teraz do kościoła, chociaż dziur nie ma, tylko są drzwi...?
jacek75 - 22/08/2012 17:57:08
Żeby tak sprecyzować i po młodzieżowemu coś dodać:
„psy” do kościoła obecnie też często chodzą:)))
nadjamdwa - 22/08/2012 21:38:55
Deodato, ja to tam nie wiem, kto chodzi, a kto nie, bo mnie tam nigdy nie ma.

nadjamdwa  - 16/08/2012 13:12:07
Kotus, po wojnie w lipcu i w sierpniu były wakacje, ale szkoły organizowały na okres wakacji tzw "półkolonie" (w budynkach szkolnych) dla miejscowych uczni ( którzy nie mieli możliwości wybycia na "Lazurowe Wybrzeże | - cha cha cha) i w ramach tychże, jeżdżono (znaczy było się zabieranym) bądź to traktorem z przyczepą, bądź to innym pojazdem na tzw "pomoc przy żniwach. To "wspólnoty rolnicze (PGRy lub Spółdzielni) potrzebowały uczniowskich rąk (Tysiące rąk, Miliony rąk, a serce bije jedno itd....śpiewano, ale to już nieco później w okresie Planów 6-Letnich)) Sama nawet w takowych uczestniczyłam, a nawet byłam taką szkolno - pomagającą "Przodownicą pracy" w wiązaniu snopków.

Niedługo zacznę wołać : "Precz z Psiapsiółą" jak Cie będzie od nas tak izolować.
przewodnikpokrakowie - 17/08/2012 14:16:19
Nasze liceum pod koniec lat 70-tych jeździło na wykopki ziemniaków :)
Tak też jest oryginalnie w książce Aleksandra Minkowskiego "Gruby" - uczniowie jadą własnie zbierać ziemniaki - to w filmie coś pokiełbaszono. Może nie chciano czekać ze zdjęciami do jesieni i dlatego wymyślono te żniwa?
nadjamdwa - 17/08/2012 16:27:15
Milutka, hmmmm, lata siedemdziesiąte to już nie powojenne, ja mówię o tych około pięćdziesiątych w te i wefte. (50 do 60)

danusius  - 16/08/2012 16:12:18
Piekne to drzewo! I witam z powrotem- tak wchodze tu od czasu do czasu, zeby sobie poczytac o Twoich perypetriach i zabytkach a tu nic przez tak dlugi czas! :)
przewodnikpokrakowie - 17/08/2012 14:16:44
och, postaram się poprawić :)

hanula1950 - 17/08/2012 6:27:50
Podpisuje sie pod DORMI. Dobrego weekendu. W-wa pozdrawia Kraków.
cecora20  - 16/08/2012 19:01:46
drzewo zamieszkało między budynkami:) pozdrawiam
dormi  - 16/08/2012 18:46:01
..zawsze z uśmiechem czytam twoje wpisy Małgosiu...myślę, że lubisz swoją pracę..mimo wszystko:)))
bbm - 16/08/2012 16:02:49
Piękne zdjęcie - zachwyca drzewo jakby rozpierające dwa budynki.
gosiaczkowo  - 16/08/2012 15:58:14
re: trafiłam całkiem przypadkiem przejeżdżając przez Igołomię :) dostrzegłam tablicę i od razu mnie tam ponosiło :)
nadjamdwa  - 16/08/2012 13:16:03
Za brak odpowiedzi o todze psora nas nie rugaj, sama brylowałam to zdjęcie od przodu do tyłu i od góry na dół i co....i myślisz, ze tu dostrzeżesz te kolorystyczne różnice? nie...przynajmniej na moim monitorze nie.
fotkijarka  - 16/08/2012 6:39:26
No nareszcie jesteś!
Myślałem, że już na tej Twojej fabryce się zarobiłaś całkiem :)
Photoblog.PRO chodor  - 15/08/2012 21:54:20
Lektoria czyli sale wykładowe służyły do zajęć dydaktycznych. W końcu XVI wieku Collegium Maius liczyło 7 lektoriów, których nazwy pochodziły od wielkich starożytnych uczonych: Arystotelesa, Sokratesa, Platona, Galena, Ptolemeusza, Pitagorasa. Do kiedy działały? może do przebudowy w 1840 r.?
efka - 15/08/2012 21:36:53
Witaj Przewodniczko, brakowało Ciebie, oj brakowało.

Mikołaj z Koprzywnicy to mój ulubiony profesor Collegium Maius:-) Musiał bardzo kochać swoją żonę, bo zamieszkał razem z nią na terenie budynku uniwersyteckiego, a to nie było takie proste. Potrzebna była zgoda samego papieża a i tak koledzy kolegiaci byli tym faktem zgorszeni.
Lektoriów było kilka, o ile dobrze pamietam to było ich chyba nie więcej niż siedem a swoje nazwy zawdzięczały wielkim strarożytnym mężom np. Arystotelesowi, Pitagorasowi, Platonowi, Sokratesowi czy Galenowi. W lektorium Galena miał pobierać nauki sam Mikołaj Kopernik. Używano ich do czasów reformy Kołłątaja, czyli do czasów gdy Uniwersytet Jagielloński zmienił nazwę na "Szkoła Główna Koronna".
ewa - 15/08/2012 21:09:54
Jak zawsze tylu ciekawych rzeczy się można u Ciebie dowiedzieć :). Ja niestety ostatnio mam spore zaległości blogowe, ale staram się właśnie nadrabiać wszystkie opuszczone notatki na moich ulubionych. Właśnie dlatego do Ciebie zawitałam i jak zwykle się nie zawiodłam :)
Pozdrawiam serdecznie
http://blog.calimera.pl/
goska258  - 15/08/2012 21:04:47
ładne zdjęcia ,ale pytanka to masz trudne nawet nie wiem czy wszystko wiedzący goole wie
anmari  - 15/08/2012 20:57:22
Ja jestem pewna jednego... Ta praca Ci działa na nerwy :D

Najnowsze wpisy

...

15/04/2017 18:11:53

Lepiej późno niż wcale...

28/03/2016 10:16:49

Wpis przewodnikpokrakowie

23/12/2015 18:51:44

Ustronna ulica Krakusowego grodu

26/11/2015 14:00:23

Cyrk i latawce

05/10/2015 11:40:24

Wielka Łąka

24/08/2015 13:58:25

Poglądy na rolę Collegium Maius

04/04/2015 20:12:03

O sklerozie i ślusarce

18/03/2015 11:47:27

Wszystkie wpisy
:))