|
2010/03/19
|
||||||||||
|
||||||||||
|
||||||||||
Wszystko przez Kasię! Tak tak, wszystko przez Ciebie kasiach! Już Wam wszystko wyjaśniam. Otóż nie wiem jak to się stało, ale kasiach, aż do dzisiaj, nie widziała jeszcze zdjęć z mojej wyprawy na Główny Szlak Beskidzki w 2008 roku i nie słyszała moich wspomnień zatartych przez czas. W ubiegłym roku nie udało mi się wybrać na dłuższy pobyt z plecakiem w góry, ale w tym roku już sobie nie daruję. Myślałem o tym od pewnego czasu, a dzisiaj po wizycie Kasi i zaprezentowaniu jej moich wspomnień z wyprawy naszła mnie nieodparta chęć powrotu na 2-3 tygodnie w góry, w sierpniu tego roku. Nawet mam już zarezerwowany na to sierpień
i mam też nadzieję, że nic mi nie wyskoczy.
Wędrówka tym szlakiem to niezapomniana przygoda, relaksujący wysiłek fizyczny i odpoczynek dla duszy. Propozycja jego utworzenia pojawiła się w 1923 roku. Miał być znakowany czerwonym kolorem i powstać przez połączenie szlaków w poszczególnych partiach Beskidów. Władysław Krygowski napisał (...) kręgosłupem stał się Głowny Szlak Beskidzki, zaprojektowany przez Kazimierza Sosnowskiego, a wiodący od Ustronia do Krynicy poprzez najpiękniejsze szczytowej partie Beskidów. W znakowaniu szlaku, znanego w latach 30 XX wieku także pod nazwą Szlak Karpacki, uczestniczyli członkowie kilku oddziałów PTT. Przebieg części zachodniej został ukończony w 1929 roku.
Do sarenki jeszcze wrócimy, a dzisiaj zadam Wam kolejną zagadkę. Kto wytyczył wschodnią część szlaku