|
2010/09/26
|
||||||||||
|
||||||||||
|
||||||||||
Gregory Colbert z głębokim zaangażowaniem ukazuje nadzwyczajną symbiozę ludzi i zwierząt. Fotografowane zwierzęta nazywa żywymi arcydziełami natury. Uzewnętrznia ich wrażliwość w niespotykany dotąd sposób, dzięki czemu stają się pełnoprawnymi członkami rodziny ludzkiej. Człowiek zaś to jeszcze jedno arcydzieło, doskonalsze, ale nie zapominające o wspólnym dla niego i faunie źródle - naturze. Zdjęcia utrzymane w klimacie oniorycznym, scenerie skąpane są w bursztynowym odcieniu sepii. Wizja kompletnie pozbawiona czasowości. Wydaje się, że mamy do czynienia z obrazami zapomnianej epoki lub inspirowaną marzeniami i snami projekcją przyszłości. Całość stanowi najpełniejszy symbol harmonii natury.
Na Ashes and Snow, bo tak nazywa się projekt Colberta, składają się: 50 fotografii wielkoformatowych, wydrukowanych na ręcznie wyrabianym papierze japońskim, jednogodzinny film oraz proza. Wystawa zadebiutowała w roku 2002 we Włoszech i nikt nie wie gdzie i kiedy nastąpi ostatni pokaz. W marcu 2007 r. dopłynęła Japonii. Piszę dopłynęła ponieważ zwykle wystawiana jest w portach. Przygodę artystyczną Colbert zaczynał nie od fotografii, lecz od filmu dokumentalnego. Jednak w 1992 r. poświęca się wyłącznie swojej instalacji będącej rezultatem ponad trzydziestu podróży z aparatem. Na temat Ashes and Snow powiedział m. in. I believe the Australian Aboriginals were exploring the same enchantments when they painted animals; they were not interested in merely painting the contours of their bodies. They focused equally on the animals interior dream life& When I started Ashes and Snow in 1992 I set out to explore the relationship between man and animals from the inside out.
Ciężko jest nazywać to, co czasem nienazywalne.
april91
karlak
moniaa1994
kiyoo
kate42
opum
resztkirozumu
daydream04
Wszyscy znajomi