zapraszam . ;)

Wypromuj się tutaj

Janek plecie wianek... 

2010/07/24   

sape.

« następne   poprzednie »
sape.

hey, hi, hello !*

* a nie 'dupa, dupa, dupa'

wakacyjne dni mijają, pogoda za oknem przekracza swoje granice skrajności z upałów do ulew, moja determinacja do zrobienia czegokolwiek jest bliska zera, a atmosfera w domu jest tak niesamowita, że mocna ją kroić nożem ^^

ale ! chyba mi totalnie odwala, bo mam totalny wewnętrzny spokój, pewien Ktoś wyciąga mnie na rower [a potem wymięka ;P ] albo gdzieś indziej. w nadchodzącym tygodniu wszystko ma się wyjaśnić co ze studiami i do końca nie jestem pewna co chcę zrobić. a jest to okropne, gdyż każdy mi doradza coś innego. nom. ale to nudny temat...

 

[ cholera usiadłam do komputera z głową pełną myśli i znów wszystko uciekło -.- ]

 

dzień dzisiajszy wkurzam się tylko, że nie dotarłam do Dębek ;/ a miałabym takiego fajnego drivera !!!!!! wkurzałam się jeszcze bardziej będąc w centrach handlowych i przy każdej podobającej mi się rzeczy słyszałam 'kupiłbym Ci to, ale nie zasłużyłaś' tak, niektórzy to potrafią demotywować człowieka. ale wróciłąm do domu, mokra i zrobiłam mojito, ale takie prawdziwe i mogłam go sączyć z uśmiechem na twarzy oglądając Przjaciół.

w poniedziałek wkońcu odwiedzę Promyczka, a w ciągu tygodnia może wreszcie uda nam się pojechać do zoo.

tak naprawdę wiem, że nie uda mi się nigdzie wyjechać przed stanami i to również mnie denerwuje.

tak, wiem, byle gówno mnie denerwuje. ale tak już jest i koniec !

 

w ogóle teraz zauważam, że sytuacje, które miały miejsce w przeszłości nie były tylko przypadkiem, ale zapowiedzią czegoś złego. a ściślej mówiąc, zmian zachowania pewnych osób.

taka wolna myśl.

 

ja wiem, że muzyka jest lekiem na całe zło, ale nawet nie mam ochoty jej słuchać. kiepsko. jedynie w tle leci jakaś smętna składanka jazzu.

 

 

zdj.

Sape, Indonezja.

całodzienne czekanie na prom, w wiosce, gdzie hotel tak naprawdę nie istnieje [ taka szopa z napisem ] i jest jedna knajpa i brak sklepu. wszystko uzależnione od promu, który miał być o 8 rano, przypłynął o 16, a odpłynał o 21. a my czekaliśmy na miejscu od 6, po 13 godzinnej podróży wiejskimi autobusami. tak więc nic mi już nie przeszkadzało i położyłam się pod murkiem ;]

 

czy ktoś zauważył kotki w osobliwej sytuacji ? ^^

 

 

Życie czarno-białych zdjęć.

Wypromuj się tutaj

1 komentarz
ecikpecik - 26/07/2010 13:41:34
właśnie chciałam pisać 'mistrzowie drugiego planu' :D

ej. a może uda Ci się chociaż na dwa dni do Dębek wybyć? środa i czwartek. musisz jakoś przekonać rodziców do tego. może się uda :)

Najnowsze wpisy

mazury.

 

sape.

 

z panem D.

 

Mataram.

 

Ubud.

 

lovina.

 

jedzonko ;D

 

czasem warto mieć inne zdanie.

 

Wszystkie wpisy