Dzień bez słońca w obcym miasteczku na eś. Wyszczerbione krawężniki, pleśń na murach, w trawie szkło po butelkach. Niewysychające kałuże, z których piją bezdomne kundle i gołębie. Po parku spacerują bulteriery na smyczy. Wściekłe jak cholera. A ludzie, którzy zawsze wyglądają jak ich miasto, tu są brzydcy i smutni, nawet dziewczyny w biodrówkach. I żadnej nie chcę za żonę.
Znajduję przystanek i rozkład jazdy, ale wcześniej docieram pod poradziecki czołg przerobiony na pomnik. Celuje z postumentu w bezrękie manekiny, które ktoś ubrał w sprane sweterki i ustawił w tyralierę na wystawie sklepu "Ubrania z zagranicy". Więc wystarczy załadować - jeden pocisk i będzie po zagranicy. Wojna wisi na włosku.
W busie z eś do el myślę o brzydkich dzieczynach i ich wściekłych chłopcach, którzy zabiją nas kiedyś, na pewno. Przyjdą po nasze pieniądze, po nasze samochody, nasze wille z basenami, plazmowe telewizory, nasze kochanki i nasze dzieci. Przyjdą po nasze kolorowe, opisane szczegółowo w tabloidach życie. Po dziki seks. To ostatnia audycja Radia Miłość.
pjotruska.blog.pl 2005-11-07
FOT. PJOTRUSKA
podolskigrzegorz
- 31/01/2012 19:36:10
14/02/2012 22:43:33
13/02/2012 23:34:55
27/01/2012 22:42:55
06/07/2011 22:37:42
03/05/2011 21:21:54
19/04/2011 20:43:14
03/03/2011 21:32:43
22/01/2011 18:46:21
Wszystkie wpisy