A Marta ma gdzieś w domu domowego skrzata. Zostawia mu miód i okruszki, by nie umarł z głodu, kiedy na kilka dni wyjeżdża do babci. Chyba za nim tęskni, bo w wielkanocną niedzielę narysowała go i opisała. Bardzo dokładnie, jak na siedmioletnią dziewczynkę, która dopiero co nauczyła się pisać. Skrzat ma nieco świński nosek, po cztery palce u rąk i spodnie w zielono-czerwone pasy. "Spodnie se skarpetki" - napisała Marta, żeby nie było wątpliwości.
A Lenka uwielbia stać na parapecie i wpatrywać się w obcy świat oddzielony taflą szkła od jej świata. Wróble ganiają się między gałęziami. GPS biegnie po pogryziony patyczek. Grzebyś odgina się do tyłu kopiąc piłkę i strzela mi gola. Ja stoję w świetle bramki, przytykam otwartą dłoń do ust i posyłam jej całusa.
A w Lany Poniedziałek Szymon obwiązuje sznurkiem butelkę z wodą i jak bukłak przerzuca przez kierownicę roweru. Potem nadchodzą Wojtek i Danel ze swoimi butelkami. Marszczą brwi, uzgadniając taktykę. Wolno, tyralierą schodzą w doł wsi, za dom Skibów, gdzie nic już nie widać.
A Olga zasypia na "Parku Jurajskim". Kiedy biorę ją na ręce, by zanieść do łóżka, wzdryga się jak przed pazurem tyranozaura.
- Ciiii, śpij, niosę cię do taty.
- Do babci - komenderuje przez sen.
- Dobrze, do babci.
A Jasiu nie żyje.
Mama martwi się wodą, która podchodzi pod trumnę. A on nic. Nie skarży się. W żadnym śnie.
2009-04-15
FOT. PJOTRUSKA
zieloneserce
- 25/01/2010 22:19:30
14/02/2012 22:43:33
13/02/2012 23:34:55
27/01/2012 22:42:55
06/07/2011 22:37:42
03/05/2011 21:21:54
19/04/2011 20:43:14
03/03/2011 21:32:43
22/01/2011 18:46:21
Wszystkie wpisy