Miasto na zet, podwórko przez które wiedzie najkrótsza droga do domu Pjotruski, dwóch malców (pięcioletnich mniej więcej)
MALEC NR 1 (z galanterią): - Dzień dobry.
PJOTRUSKA (z galanterią): - Dzień dobry.
MALEC NR 1: - Da nam pan pięćdziesiąt groszy?
PJOTRUSKA: - A co chcesz za to kupić?
MALEC NR 1: - Loda.
PJOTRUSKA: - To dam.
MALEC NR 1: - Jakby pan dał złoty pięćdziesiąt, to kupiłbym też koledze.
PJOTRUSKA: - Dobrze.
Okazawszy dobre serce Pjotruska oddala się.
MALEC NR 1 (z niedowierzaniem): - Jaaa! Koleś dał nam c a ł e d w a z ł o t e!
Sklep spożywczy. Kolejka. Pjotruska jak zwykle na szarym końcu. Malcy buszują w zamrażarkach. Szukają lizaków colowych. W końcu wygrzebują dwa. Ale kolejka się nie przesuwa, a lód puszcza.
MALEC NR 1 (z galanterią): Przepraszam, czy mogę tylko zapłacić za lody.
CHÓR KLIENTÓW (z galanterią): - Proszę bardzo.
MALEC NR 1 (z galanterią): - Dziękuję.
MALEC NR 2 (staje na paluszkach, by widzieć, jak ekspedientka chowa monety do kasy)
MALEC NR 1: Ciekawe, ile reszty będzie, co?
MALEC NR 2 (zadziera główkę, przygryza wargę)
EKSPEDIENTKA: (z galanterią) Trzydzieści groszy, proszę bardzo.
www.pjotruska.blog.pl 2006-08-21
FOT. PJOTRUSKA