Cały czas czuję chłód. Marznę przez cienkie sny, w których jadę do ciebie. Nocne pociągi zatrzymują się na stacjach ciemnych jak zgorzel; stacjach bez nazw, z dyżurnymi ruchu bez twarzy i zastępami anonimowych alkoholików w poczekalniach. Drżą im ręce, gdy machają do mnie na dowidzenia. Czasem składają palce w kształt litery V, jakbym był Mesjaszem mającym dowieść, że miłość istnieje.
Im bardziej zawstydza mnie ta wiara, tym żarliwiej wypatruję wieży mariackiego kościoła lub nadprzyrodzonych znaków; przez szybę, na której jakiś wariat, pośród litanii innych, wyrył twoje heretyckie imię. Póki co jedyne dające nadzieję światło to te trzy literki i odbity w szklistej ciemności - głęboko, daleko - odblask moich oczu.
(...) Więc tylko zmieniam pozycję: prostuję nogi, podkurczam nogi, przewracam się na drugi bok, na brzuch, na plecy. A pociąg takTAKtakTAKtakTAK gada do mnie na łączeniach szyn. Kołysze się na boki, desperacko, jakby miał mnie uśpić na zawsze.
I byłby spokój.
Przez cienkie sny, w których jadę do ciebie i jadę, czuję wiatr. Wymiata spod dworcowych ławek popiół z papierosów i razem z niedopałkami niesie nad pociągiem. W ciemności wyciągam rękę po chesterfielda i odłożone obok poduszki pudełko zapałek. Zaciągam się głęboko tym czego nie ma. Tą ładną, gryzącą w gardle, pustką.
pjotruska.blog.pl 2004-10-19
FOT. PJOTRUSKA
14/02/2012 22:43:33
13/02/2012 23:34:55
27/01/2012 22:42:55
06/07/2011 22:37:42
03/05/2011 21:21:54
19/04/2011 20:43:14
03/03/2011 21:32:43
22/01/2011 18:46:21
Wszystkie wpisy