Śnieg pada i pada, a im go więcej, tym trudniej rozróżnić światy od zaświatów. Zły krasnolud w zielonej, uświnionej niemiłosiernie kurcinie rzuca na chodnik niedopałek i ładuje się do tego samego busa co ja. A kierowca jakby nigdy nic sprzedaje mu bilet i gawędzi całą drogę o Małyszu.
- Ach, pojechać by do Zakopanego - wzdychają symultanicznie.
Może to sen jeszcze. Ciepłym palcem ścieram szron z szyby, by wyjrzeć na drugą stronę. Chabezie w zaspach, zasypany horyzont, bezimienne wsie, tropy nieznanych zwierząt, zawieszona w powietrzu tablica z półnagą modelką Triumpha, drogi donikąd. I płaty śniegu grube jak mydlane wióry. Bezkres oglądany przez dziurkę nie większą od pięciozłotówki wygląda jeszcze mniej realnie niż wnętrze busa z krasnoludem fajtającym nóżkami na przednim siedzeniu. Tu przynajmniej cała reszta jest w porządku: kołysze się wunderbaum i proporczyki sportowych klubów, święty Krzysztof trwa nieporuszony, wycieraczka mlaska zgarniając przylepione do szyby płatki, a zawieszony nad kierowcą rozkład jazdy stwarza złudzenie trasy i celu. Jakże trzeba być nieufnym, by nie pozwolić mrozowi zadrutować wydrapanej palcem dziurki?
pjotruska.blog.pl 2005-01-28
FOT. PJOTRUSKA
14/02/2012 22:43:33
13/02/2012 23:34:55
27/01/2012 22:42:55
06/07/2011 22:37:42
03/05/2011 21:21:54
19/04/2011 20:43:14
03/03/2011 21:32:43
22/01/2011 18:46:21
Wszystkie wpisy