Wykładam na ladę orzech kokosowy.
- A co to takiego? - blednie pani kasjerka i patrzy na mój kokos jak na bombę.
- Kokos.
- A, kokos - szpera w zafoliowanym spisie towarów. Nieufnie.
Uśmiecham się. Robię co mogę, by nie wyglądać na terrorystę. Więc rączki po sobie. Rączki po sobie i żadnego grzebania w kieszeniach.
W końcu pani odwzajemnia uśmiech:
- Faktycznie, jest. Kokos. Złoty dziewięćdziesiąt dziewięć, prawda?
pjotruska.blog.pl 2003-12-23
FOT. PJOTRUSKA
14/02/2012 22:43:33
13/02/2012 23:34:55
27/01/2012 22:42:55
06/07/2011 22:37:42
03/05/2011 21:21:54
19/04/2011 20:43:14
03/03/2011 21:32:43
22/01/2011 18:46:21
Wszystkie wpisy