Zapraszam . !

Wypromuj się tutaj

ilustrowany suplement 

2009/05/29   

 

« następne   poprzednie »

Mżawka, kauczukowa podeszwa butów pjotruski ślizga się na oblodzonych kocich łbach. Możliwe, że bez wdzięku, ale jednak utrzymujemy równowagę. Od czasu jak mi poskładali złamaną na motorze rękę, przyrzekłem sobie, że żaden ortopeda-traumatolog nie zarobi na mnie ani grosza. 
Wiśta wio, łatwo powiedzieć - a przede mną zgubna pochyłość ulicy Szpitalnej. Unikając zbędnej brawury wchodzę w zakręt. Kątem oka rejestruję przerażenie pani z pieskiem na smyczy, którą rosły pupilek ciągnie prosto na oddział chirurgiczny.

Panbuk od cukielków zsyła mi wiernego czytelnika. Taksiarza. Wysłużonym passatem hamuje tuż obok, otwiera drzwi i woła do wtóru anielskich fanfar:
- Haloo, pan na autobus, prawdaaa? Pan siada. I tak jadę w tamtym kierunku...
Panubukowi od cukielków się nie odmawia. 
- Ja z Gazety pana znam - pejoruje śpiewnie taryfiarz. Anioł niechybnie, za taryfiarza przebrany. 
- Wierny czytelnik jestem, całe życie tylko Gazetę kupuję - kłamie anioł. Sobie jedziemy. Bosko. Nawet pasów nie muszę zapinać, bo czuwa nade mną opatrzność: włos mi z głowy nie spadnie.

Mży i cały czas chodzą wycieraczki. Wiem, że nie należy za nimi wodzić wzrokiem. Zwłaszcza jeśli dopiero co wstaliśmy, by w porę dojechać do pracy, i wciąż po powiekami czujemy piasek. Nie wodzę zatem swych oczu na pokuszenie. Rozmawiamy. Wspominamy tak zwane Lepsze Czasy, kiedy ludzie mieli pieniądze i kaprys, aby czasami przejechać się taryfą.
- Gość jak sobie wypił, to mówił: stać mnie na setkę, to stać mnie i na taxi. I dzwonił na postój. A dzisiaj, popije i na piechotę się będzie na drugi koniec miasta obijał. Jak człowiek przez cały miesiąc zarobi 400-500 złotych, to wszystko. A ubezpieczenie trzeba zapłacić, beznzynę zatankować, jak się co zepsuje to do warsztatu jechać... Ja, panie, na czysto wychodzę na tym interesie...
Anioł mocno utożsamił się z cierpiącymi niedole ekonomicznego kryzysu taksówkarzami. W miarę, jak gadał, czułem, że i we mnie wzbiera żal do pijaków, którzy dusząc w kieszeni to co zostało z wypłaty, na drugi koniec miasta piechotą się obijają.

- Ale szklanka, psiakrew, pan patrzy...
Hamuje. Pokazowo. Jak rasowy taksiarz. Jednak mnie nie oszuka.
- A pod sanepidem stłuczka, mówię panu. Chyba dwa polonezy. Gość dał po hamulcach i go wyrzuciło prosto na tego drugiego. Ale ludziom nic się nie stało, Pan Bóg czuwał...
Czy mi się zdaje, czy coś do mnie mruga?

Cuda są u mnie na porządku dziennym. Często czuję się zażenowany ludzką dobrocią, adresowanymi w moją stronę gestami sympatii. Dzierganą haftem krzyżykowym kartką od Poetki. Czekoladkami prosto z ręki. Ewinymi żyrafami w zaroślach, które nadeszły z wtorkową pocztą. I różnymi takimi, które sprawiają, że wydaję się sobie lepszy, ważniejszy, bardziej kochany i bardziej potrzebny niż naprawdę jestem.


To nic, że tym razem panubukowi od cukielków coś się pomyliło: zamiast na przystanek MPK taryfa wywiozła mnie pod dworzec PKS. Nie protestowałem. Aserywność asertywnością ale jak tu protestować, kiedy panbuk anioła z nieba fatyguje, bym nie złamał ciała ani słowa danego ortopedom. Widocznie tak było w boskim planie. To ja już - myślę - nawet nie będę tego kawałeczka po śliskim szedł, tylko sobie stanę pod daszkiem, poczekam i pojadę do L. z pierwszym zesłanym przez opatrzność niebieskim autobusem.


pjotruska.blog.pl 2003-01-24

FOT. PJOTRUSKA

Marta, Olga, Kuba i Wielki Piach

możesz popaczeć :)

Wypromuj się tutaj

Brak komentarzy

Najnowsze wpisy

Wpis pjotruska

14/02/2012 22:43:33

3
Wpis pjotruska

13/02/2012 23:34:55

Lena. Dziewczyna, która lata

27/01/2012 22:42:55

Wpis pjotruska

06/07/2011 22:37:42

Wpis pjotruska

03/05/2011 21:21:54

Wpis pjotruska

19/04/2011 20:43:14

Wpis pjotruska

03/03/2011 21:32:43

Wpis pjotruska

22/01/2011 18:46:21

Wszystkie wpisy