W drodze na przystanek oglądam się za siebie. Wielki pomarańczowy księżyc, wygryziony w czerstwy rogalik, wisi zahaczony jednym rogiem o komin mojego domu. Psy przestały szczekać. Wiatr rozwiewa dym.
Mam w kieszeni dwa listy. Chłopcy wepchnęli mi je do ręki zanim wyszedłem.
- Wiesz o co chodzi, nie? - mrugnął porozumiewawczo Kuba.
Domyśliłem się.
I rzeczywiście.
List nr 1.* "Kochany Mikołaju, chciałbym prosić ciebie, żebyś podarował mi na twoje święto lepszoł kartę graficzną. Chciałbym jeszcze prosić o rózgi dla dziewczyn z naszej szkoły. Lubię ciebie Mikołaju, a zwłaszcza dlatego, że dajesz prezęty i jesteś gróby. Szymon Kanikowski."
List nr 2.* "Mikołaju proszę cię o jakąś niespodziankę napiszę co lubie: pluszaki, lego, bionikle, fajne ksiąszki takie jak o: smokach, potworach, rycerzach i takie inne. Od Kuby Kanikowskiego. Biały dom obok dwie budy."
Zastanawiam się teraz, co by było, gdyby gróby co daje prezęty dostarczył wyłacznie rózgi dla dziewczyn oraz wątłą obietnicę, że kartę graficzną doniesie w przyszłym roku (o ile nie zrujnuje go krzyzys gospodarczy). Albo gdyby dostarczył zamówienie nr 2 do budy GPS-a przy białym domu.
Teraz widzę wyraźnie, że rogalik to nie rogalik, tylko uśmiech. Uśmiech, o który owija się dym z komina.
* Pisownia i interpunkcja oryginałów została zachowana.
www.pjotruska.blog.pl 2008-12-02
FOT.PJOTRUSKA
14/02/2012 22:43:33
13/02/2012 23:34:55
27/01/2012 22:42:55
06/07/2011 22:37:42
03/05/2011 21:21:54
19/04/2011 20:43:14
03/03/2011 21:32:43
22/01/2011 18:46:21
Wszystkie wpisy