Z baśni, którymi zaczytywałem się w dzieciństwie, pamiętam cudowny bochen, co po odgryzieniu kęsa na nowo zarastał świeżym chlebem, stoliczek-nakryj-się, sakiewkę zawsze pełną pieniędzy i przerażające smocze łby - im zapalczywiej je dzielni rycerze ścinali, tym szybciej ich przybywało.
Butelka szkockiej, którą od dwóch nocy próbujemy z Polem i Grzebysiem skończyć, jest niewątpliwie tej samej proweniencji. Mój brat z desperacją rozlewa żółty płyn po szklankach, siedzimy w kuchni uśpionego domu, pijemy i śpiewamy. Trójka tenorów.
Nie tyle jednak jest to śpiewanie, co nostalgiczny kipisz w pamięci. Robiona na wpół trzeźwo inwentaryzacja. Dzikie polowanie na stare hity, na zgasłe gwiazdy, na powidoki z puszczanych przez Krzysztofa Szewczyka wideoklipów, na jakieś na wpół zwietrzałe zauroczenia i równie nietrwałe niechęci.
Zaczynamy od wyzwania. Boguś Mec - mówi ktoś na przykład. Szperamy w pamięci, wygrzebujemy jakiś refren, parę nut, tembr głosu. Ktoś intonuje pół wersu, ktoś inny sztukuje drugą połowę - i już po chwili wyjemy w miarę zgodnie, szczęśliwi jak dawno nie używana maszyna, w której zaskoczyły wyszczerbione tryby: Naprawdę jaka jesteś nie wie nikt, to prawda niepojęta nawet dziś...
Jak dobrze przypomnieć sobie, o jakiej dziewczynie grobowym głosem śpiewał Kapitan Nemo (To ona - wciąż ona - tylko jedna naj: Lorelei...), a o jakiej Azyl P. (mała Maggie, o o o o o!....). Albo pomarańczowe włosy Gaygi. Długie nogi Wandy (z Wandy i Bandy). Hiciory Trojanowskiej.
Odkrywamy na nowo, że był Gang Marcela, Vox, Krystyna Giżowska, Jerzy Połomski, Ewa Śnieżanka, Irena Santor, Zdzisława Sośnicka, Maryla Rodowicz, Andrzej i Eiliza, Andrzej Rosiewicz, Andrzej Zaucha, Ostatni Oddech Kaczuchy, 2 plus 1 i Violetta Villas. Hołdys śpiewał Co się stało, z Magdą K. Felicjan Andrzejczak, że nadchodzi noc komety, ognistych meteorów deszcz/ nie dowiesz się z gazety, kto przeżyje swoją śmierć i że nagła wiadomość pchnie cię nożem/ tępy znajomy ból, znów stare blizny się otworzą - czas ołowiu"
Był Mr Zoob, Gedeon Jerubal, Klincz, Kombi, Bank, Papa Dance, L-4, Rezerwat, Mech, Turbo, Bajm, Lombard, Budka Suflera, TSA, Lombard z Grzegorzem Stróżniakiem i las rąk z zapalniczkami w górze, gdy śpiewał przeżyj to sam.
Nie tylko Shakin Dudi od Ziuty i To ty, słodka, ale też Shakin Stevens. Africa Simone. Rod Stewart. Chris de Burg, Boney M.
Były grube bruliony, w których zapisywano spolszczone teksty zagranicznych hitów ( Za morzami jest Babilon/ królestwo dam/ parararam pararara rara rara...) - oglądaliśmy je podczas szkolnych potańcówek przy tzw. orkiestrze i przepisywaliśmy na kolanie.
Słuchałem Republiki, Voo Voo, Siekiery, Armii, Dezertera, Kosmetyków Mrs. Pinki, Janerki, Klausa Mitffocha, Malarzy i Żołnierzy, T.Love Alternative, Braku, Brygady Kryzys, Izraela, Tubylców Betonu, Miliona Bułgarów, Siekiery, Madame, Marylin Monroe, Apteki, Variete, Abbadonu, TZN Xenny, Moskwy, Róż Europy, Bielizny, Po Prostu, pałuchowej Formacji Nieżywych...
Widziałem, jak w teledysku Misiowie puszyści facet biega z wózkiem po rzeźni. Jak Kora jedzie tramwajem i śpiewa Luciola, Luciola. Jak na dachu wieżowca wiatr porywa Muńkowi kapelusz i niesie go między antenami.
I wszystko to wciąż tkwi w mojej głowie. W mojej głowie, która jest jak przywieziona przez Pola na te święta butelka szkockiej. Jak niezniszczalne smocze łby, magiczna sakiewka i odrastający bochen chleba.
www.pjotruska.blog.pl 2003-04-23
FOT. PJOTRUSKA
14/02/2012 22:43:33
13/02/2012 23:34:55
27/01/2012 22:42:55
06/07/2011 22:37:42
03/05/2011 21:21:54
19/04/2011 20:43:14
03/03/2011 21:32:43
22/01/2011 18:46:21
Wszystkie wpisy