siema, siema.

Wypromuj się tutaj

ilustrowany suplement 

2008/11/04   

 

« następne   poprzednie »

"I grudzień się kończy, i pytam Cię w liście, czy czujesz się lepiej.
Tu chłodno w New Jorku, lecz lubię tak mieszkać, z muzyką z ulicy Clintona co wieczór.
Ty ponoć swój dom znów stawiasz gdzieś daleko w pustkowiu;
choć żyjesz bez celu, ja wierzę, że chociaż zostawisz pamiętnik.
A Jane wie, że kosmyk włosów to jej pamiątka po Tobie i mgle
w tę noc waszych zysków i strat.
Chciałeś uciec bez strat?

Gdyś ostatnio był u nas wyglądałeś jak starzec
w swym błękitnym prochowcu z rozerwanym rękawem.
Wychodziłeś na dworzec przy byle okazji, aż wreszcie wyrwałeś bez swej Lili Marlene.
Lecz jej dałeś strzęp życia swojego, bym przyjął,
bym już tylko mógł mieszkać z żoną zawsze niczyją.
Tak. Widzę w zębach Twych kwiat, słyszę ten śmiech, jeden mały blef jeszcze raz.
Właśnie weszła tu Jane. 
Ale, ale... pozdrowienia Ci śle.

No i cóż Ci powiedzieć, morderco mój, bracie, co dziś powiedzieć Ci mam?
Pewnie w końcu zapomnę, pewnie wreszcie wybaczę, 
nawet dobrze żeś w drogę mi wszedł.
Co powiedzieć, gdy wpadniesz dla mnie czy też dla Jane? 
Słuchaj: śpi już Twój wróg i wolność pani swej dał. Tak.
Dziękuję za zmartwienie - wiem to z jej oczu, bo utkwiło na dobre 
i o to dziś do siebie mam żal.
A Jane wie, że kosmyk włosów to jej pamiątka po Tobie i mnie
w tę noc waszych zysków i strat.
Pozdrowienia ślę. Ja."

(Leonard Cohen, Famous Blue Raincoat; w przekładzie - pięknym - Jacka Kleyffa) 


Znów lipiec. Pamiętam - czas nie wszystko zasypał - jak ciągnąłem po bruku twą walizkę na kółkach i swój cień galerniczy. Przejeżdżały tramwaje, uciekały gołębie, w makdonaldzie karmiłaś się kawą z lodami. 
Żul łgał. Przyszedł nas prosić o bilon. Przysięgał, że nie na wino. Ja prawie mu uwierzyłem. 
Zwłaszcza kiedy powtarzał, że jesteśmy jak z bajki, i że pewnie to miłość bo co. Przed katedrą twą głowę bizantyjską trzymałem, całowałem po włosach na wyścigi ze słońcem. 
Gdzieś tam był, drżał, na linach most, kiedy szliśmy przez wyspy. Żal, ach, przeminął - i nareszcie po wszystkim. 
Zapytałaś wieczorem, czy nie będzie mi smutno, jeśli znikniesz na chwilę; cóż ci miałem powiedzieć. Wałęsałem się chwilę patrząc wciąż na zegarek, wśród wskazówek widziałem twarz starego człowieka.
Co z miłości tej? Nic. Pic. Garstka pastylek. I nim umrę za chwilę, to pokochaj mnie może przynajmniej za smutek.

www.pjotruska.blog.pl 2007-07-13
FOT. PJOTRUSKA

He's Crying

Wypromuj się tutaj

Brak komentarzy

Najnowsze wpisy

Wpis pjotruska

14/02/2012 22:43:33

3
Wpis pjotruska

13/02/2012 23:34:55

Lena. Dziewczyna, która lata

27/01/2012 22:42:55

Wpis pjotruska

06/07/2011 22:37:42

Wpis pjotruska

03/05/2011 21:21:54

Wpis pjotruska

19/04/2011 20:43:14

Wpis pjotruska

03/03/2011 21:32:43

Wpis pjotruska

22/01/2011 18:46:21

Wszystkie wpisy