That`s your moment.

Wypromuj się tutaj

ilustrowany suplement 

2012/05/30   

 

« następne   poprzednie »

Chwała niech będzie tym nielicznym, co zamki rozwiercają, młodzieńca i pannę uwalniając z potrzasku. Niech będą objawione na każdym słupie numery ich komórek. Niech stacje radia i stacje telewizji rozgłaszają abonentom ich święte imiona. Albowiem poznałem, co jest niewola i rozpacz, i łzy pacholęcia, i pancerna szyba. Wtrącił mnie Pan w piekielne czeluście i Pan z lochu czarnego mnie wyciągnął.
Mniej więcej tak było.
W niedzielę kwadrans po dziewiątej rano służbowymi kluczami otworzyłem drzwi redakcji. Tuż przed dziesiątą, udając się do toalety na zaplecze, drzwi do redakcji od środka zamknąłem, by strzec przed występnymi mienia gazety, primo telefonów komórkowych marki nokia, secundo laptopa marki dell, dzięki któremu nad wejściem jarzy się neon reklamowy.
Po niejakim czasie zorientowałem się, że drzwi zamknąłem na dobre. Ani w jedną, ani w drugą klucz nie chciał się obrócić. Nie drgnął ani górny, ani dolny zamek, który nieopatrznie przekręciłem dla próby. Zapadnie, zaiste, zapadły ostatecznie i nieodwołalnie, korporacja uwięziła mnie w swych trzewiach jak wieloryb Jonasza.
Nic to - tliła się jdnak we mnie nadzieja - gdzieś koło południa przyjdzie do roboty Zyga oswobodziciel potężny, superman, hellboy, samson, da wielorybowi w pysk, Jonasza z brzucha bestii wyciągnie.
I przyszedł, kluczami w zamkach pogmerał, górnym, dolnym, zaś górnym - zapadnie nie puściły. A szyba pancerna: widzieliśmy się, ale żeby rozmawiać trzeba było komórek użyć.
W jednosci siła - nauczało Pismo i partia. Próbowaliśmy połączyć wysiłki. On drzwi naciskał z zewnątrz, ja od wewnątrz kluczami kręciłem. Jam drzwi dźwigał od środka, on z drugiej strony przy zamku czas mitrężył. Wszystko na nic.
W końcu postanowiliśmy poszukać pomocy u specjalisty. Straż pożarna dysponowała numerem komórki eksperta od zamków, który - jak można się domyślić - niejednego młodzieńca i niejedną pannę uwolnił z potrzasku.
- Jasne, kochany, pomogę, jak nie pomóc, ale nie teraz, nie teraz. Teraz jestem daleko. Wieczorem wrócę, to podjadę i zobaczymy - obiecywał fachowiec.
Jezu, myślałem, umrę tu do wieczora. Zyziu nie mniej przerażony myślał pewnie, że jak wróci do domu to go Sztucerowa do odkurzania zapędzi. No to na nowo my drzwi dopadliśmy. Omal kluczy nie połamaliśmy. Zamek ani drgnął.
- Dzwońcie do W. - poradził nam przez komórkę K., fotoreporter.
W., prezes Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej, od którego redakcja wynajmuje feralny lokal-pułapkę, na początku był nieufny. Potem zafrasował się szczerze.
- Czekajcie. Spróbuję pomóc - tchnął w nas nadzieję.
Czekaliśmy kwadrans. I zabrał nam nadzieję:
- No niestety. Jeden z moich ludzi nie podjął się zadania, do drugiego nie mogę się dodzwonić. Przyjadę sam i zobaczymy na miejscu co się da zrobić.
Jednakowoż szybciej przed redakcją pojawił się sam K., który jako forpoczta redakcji nie raz w gorsze tarapaty popadał. Mądrość życiowa przez niego przemówiła, kiedy zasugerował, byśmy raz jeszcze zaatakowali drzwi z obu stron. Dźwignęliśmy zatem, a Pan pobłogosławił, klucze okręciły się w zamkach jak baletnice, jak śruby okrętów podwodnych, jak dziecięce wiatraczki na odpuście. Zatańczyły pięknie. Najpiękniej.
I stała się wolność.




&nbs ;pjotruska.blog.pl 2010-05-10

FOT. PJOTRUSKA

Olga

Yoshi

Wypromuj się tutaj

1 komentarz
aalkoholiczkaaa  - 31/05/2012 7:54:45
Ładnie ; p
+ Zapraszam ; )

Najnowsze wpisy

Wpis pjotruska

30/05/2012 22:11:53

Wpis pjotruska

30/05/2012 22:08:44

Wpis pjotruska

26/03/2012 15:20:35

Wpis pjotruska

14/03/2012 8:02:22

Wpis pjotruska

13/03/2012 8:03:25

Wpis pjotruska

07/03/2012 16:14:03

Wpis pjotruska

05/03/2012 21:42:33

Wpis pjotruska

01/03/2012 8:45:35

Wszystkie wpisy