"Bądź podejrzliwym okiem, gdy mruga do ciebie życie. /To tylko złodziej, co ukradł ziarnko czasu" -radzi Stasiuk, nietypowo, jakby dopiero co wyszedł z buddyjskiego klasztoru. Przeglądam wydany osiem lat temu tomik jego wierszy poprzeplatanych pięknymi rycinami. Źle sklejona książeczka rozsypuje mi się w palcach. I okazje do szczęścia - niekoniecznie tego wielkiego, przez duże es - do malutkiego szczęścia, paru wzruszeń, paru miłych chwil, ładnych widoków, ciepłych rozmów, wina w głowie - rozsypują mi się w palcach. Może o taką podejrzliwość chodzi Stasiukowi? O podejrzliwość, która jest cechą ślimaków, źółwi i jeży? Zwinąć się w kulkę. Udawać, że mnie nie ma. To potrafię.
W ciągu dwóch ostatnich dni odrzuciłem propozycję dwóch kuszących wyjazdów za darmochę albo prawie zupełną darmochę. Pierwszy to sześciodniowa wycieczka na Ukrainę. Drugi to pięciodniowa peregrynacja po francuskiej Alzacji. Racjonalizuję to sobie teraz. Jest co najmniej tuzin powodów, by nigdzie nie wyjeżdżać. Chodź, źółwiku, do swojej bezpiecznej skorupki.
Na okładkach albumów ze zdjęciami cykanymi cyk cyk jak serie z automatu wszystkim dookoła notuję czasem fragment ważnego wiersza, urywek powieści, strzęp artykułu, cytaty "wprost z życia wzięte" - najtrafniejsze od dzieciaków. Jest tam też stary wiersz miłosza biedrzyckiego:
"kraków 29.01.1991 - hej! co u was
nowego słychać, bo u mnie nic nowego
nie słychać, ale może u was słychać
coś nowego, ponieważ jak już wspomniałem
u mnie nie słychać nic nowego; ciekaw
jestem, co takiego nowego słychać u was,
bo niestety u mnie nic nowego nie słychać
no więc idę posłuchać, co nowego słychać
u moich znajomych, ale jak się dowiaduję
u nich niestety nic nowego nie słychać
i oni mnie pytają, co u mnie nowego słychać
no i niestety rozczarowali się, ponieważ u
mnie nie słychać nic nowego i powiedziałem im
że u moich znajomych z buszyna też"
Też macie takie pragnienie, żeby coś się działo - i nic się nie dzieje? A jednocześnie poczucie, że czas biegnie bardzo szybko, że już dużo czasu upłynęło i nic się nie stało? Że trzeba coś zrobić, bo już do śmierci nic się nie stanie?
Zaraz skończę ten list i pranie, które płucze się w łazience, wyłączę muzykę i pójdę spać, a rano pójdę do pracy i wrócę wieczorem, by zrobić jakieś pranie i napisać jakiś list, wyłączyć muzykę i pójść spać...
Moje znaczone zapiskami na albumach fotograficznych życie jest jak ten sonet o tym, że nic się nie dzieje. Piękna forma i kompletna pustka w środku. To nic przyjemnego: codziennie siadać do bloga i przypominać sobie, że nie wydarzyło się nic, o czym warto byłoby napisać. Nic przyjemnego."
www.pjotruska.blog.pl 2002-05-15
FOT. PJOTRUSKA