Photoblog.pl

Załóż konto

Wpis pisicuta
Szczęście umiarkowane. Wynik 63.4, przy średniej 65.9. jestem zawiedziona nie ukrywam bo cel był inny, z resztą wiecie. Choć powinnam się cieszyć, bo poprawiłam wynik. No na razie umiarkowanie entuzjastycznie do tego podchodzę.

Wpis pisicuta
Brawo ja, usunęłam jak zwykle swoją fotkę ale zapomniałam że pod nią pisalam co mam do zrobienia -.-
Dziś mam jakiś taki gorszy dzień w sensie nie mogę się obudzić coś nadal...

Wczorajszy dzień na plus
Kawa z mlekiem
Jogurt naturalny z musli
Makaron z sosem pomidorowym i serem sałatkowym
Pół szklanki mleka, ciasto murzynek

Skalpel Chodakowskiej - smuteczek że był dla mnie dość wymagający :/ cóż, czego innego można się spodziewać po 4 miesiącach bez ćwiczeń? No i już zaczynam mieć zakwasy -.-'

Poszła plotka że dziś będą wyniki. Strasznie szybko, ale kurcze trochę to jest możliwe bo dentyści pisali 2 tygodnie przed nami i w poniedziałek mieli już wyniki. Szkoda że nie wiem o której godzinie bo teraz co chwilę odświeżam stronę cemu :P

Co dziś w planach- jakiś leki zestaw ćwiczeń mimo wszystko by się przydał bo jutro będzie gorzej z czasem. Może siądę do zrobienia planera. I trochę gazetę poczytam. I wieczorem spa 8) mam nadzieję że do tego czasu wyniki się pojawią i będę mogła sobie z luźną głowa już świętować.

Wpis pisicuta
Jak ktoś dłużej ze mną jest to może kojarzy że w trakcie nauki przychodzi do mnie taki stres przed egzaminem że nie jestem w stanie np dotknąć książek itp bo się ich boję jednocześnie bardzo chcąc się uczyć, taka blokada, że to jest obok ale nie mogę. No i teraz mnie to dopadło :P i tak nieźle że przez ten zapierdol z kursem dopiero teraz, w ostatni dzień to się stało. Także od półtorej godziny mam niemoc że metr ode mnie leżą notatki i nie mogę ich wziąć. Chciałabym jeszcze ostatni raz przejrzeć gineksy i pediatrię. Nie dociera jakoś do mnie, że jutro już egzamin, i że koniec.
Paradoksalnie czuję się kompletnie nieprzygotowana.
A że kurs szedł mi dobrze to wynik 68% z niego zamiast dawać mi radość że jestem ponad cel, powoduje dyskomfort, że tak mało, bo gdzieś w środku podświadomie zaczęłam mieć cel >70...

Staram się skupiać na miłych myślach co mnie czeka po egzaminie. Dużo tego jest. A i tak na razie nie to nie cieszy :(
Myślę o diecie, o sporcie (karnet fitness przegrał z brwiami, nie stać mnie na niego w lutym, a w marcu muszę kupić wyprawkę do szpitala więc też słabo...) I jakoś widzę więcej problemów niż sposobów na ich rozwiązanie.
Zaczęłam się bać jak pogodzę wszystko jak wrócę do pracy, nie mówiąc o tym jak pójdę na spec. I zaczęłam się bać że jednak te 65% i tak mi nie starczy na spec w krk. No generalnie widzę same problemy bez rozwiązania :/

Pewnie jutro z rana tu dużo będę bo egzamin zaczyna się o 11 a trzeba być półtorej godziny wcześniej to żeby się nie nudzić będę pewnie tutaj...

Wpis pisicuta
Jakiś etap za mną- kurs skończyłam, 100% lekcji wykonane, w tym próbny egzamin: na 67%. Z przerobionych 3 tys ponad pytań mam średnią 69%. Jeszcze zostało ok 600 ale to zobaczę czy zrobię. Teraz powtarzam na spokojnie swoje notatki.
Jestem dumna że się wyrobiłam choć wiem że to zasługa pomocy wielu osób.

Następne dni po egzaminie będą bardzo miłe, bo we wtorek mam wieczór w spa, w środę wreszcie robię brwi a później w poniedziałek przyjeżdża szarlotka.

Waga na razie jest fatalna, ale już te kilka dni nie będę się nią przejmować. Od poniedziałku zacznę powoli ćwiczenia, choć chciałoby się od razu strzelić hiper trening ale to bez sensu bo zdechnę. Powoli sobie wrócę do formy. I jakieś smaczne jedzenie w końcu będę jeść bo teraz już nawet musli z jogurtem mi się zaczyna nudzić.

8

8
Wczorajszy dzień na plus :) nie wiem czy będę teraz w tym tygodniu następnym tu pisać, zaczynam mocno bać się egzaminu także wolę się na nim skupić.

Wpis pisicuta
Wyniki z pierwszej lekcji z pytaniami przekrojowymi- 87%, 50%,87%, 70%, 80%. Jedna wtopa, reszta lepiej niż super.

Młody dziś wreszcie w żłobku, mam nadzieję że zaraz nie złapie znów choroby bo ja jednak nie jestem stworzona do przebywania z kimkolwiek 24 godziny na dobę, nawet z własnym dzieckiem. Muszę dla równowagi psychicznej mieć trochę czasu sama dla siebie i nie jest to jego półgodzina drzemka. W ogóle mam wobec tego większe przemyślenia ale to chyba nie na teraz pisanie.

Waga sobie stoi, no lepsze to niż by miała rosnąć ale chciałam w ten tydzień zbić kolejne pół kg. Choć nie wiem, czy mi okres nie idzie, wtedy zastój wagi byłby ok.

Nie wiem co dalej pisać... Zimno mi dziś, o :p

11

11
Mam taką cechę, że jak ktoś obdarowuje mnie jedzeniem żeby zrobić mi przyjemność to ja zawsze je zjem, by przyjemność odwzajemnić. Jeżeli tego nie zrobię to mam takie wyrzuty sumienia, że nie mogą one się równać z tymi, jakie mam po zjedzeniu tych kalorii.
Jak łatwo się z tych słów domyślić ktoś chciał mi dziś zrobić przyjemność :P teściowa przywiozła moje ulubione słodycze od nich- krówki limanowskie (zostawiłam dwie tylko, jedna dla M jak wróci z pracy i druga dla szarlotki) i ciastka z tęgoborzy (to zjadam całe bo glutenowe). Do końca tygodnia nie jem słodyczy :p

Zrobiłam ostatnią lekcje z kursu. Teraz tylko powtórki. Trochę stres, trochę bardzo. Miałam z jakiś pytań 67% i to teraz taki słaby wynik a pół roku temu bym nie pomyślała że bym mogła wyższe wyniki mieć...

12

12
Przyznam że nic mnie tak nie motywuje jak pierwszy spadek wagi. Do zrzutu mam ogółem min 3 kg, teraz min 2.5. lepiej mi psychicznie że już coś drgnęło w dół.
Poza tym mam encefalomalacje i wszystko mi nosem wychodzi. Chyba jeszcze nigdy tak mnie nie trzymało (i proszę nie sugerować mi żadnego leczenia bo już je mam :P )

Wczoraj kolejne pytania przekrojowe z interny z wynikiem ultra zajebistym 87% (sic!). Coraz częściej w głowie tłucze mi się myśl, że ja wcale taka tępa nie jestem tylko miałam zły system nauki- bo wygląda na to, że przy innym niż dotychczas potrafię osiągnąć takie efekty, że nie ma mowy o byciu w ogonku. Trochę fajnie, a trochę przykro, że dowiaduje się tego na końcówkę edukacji (PES pomijam, bo to zupełnie inny charakter egzaminu i nauki). Żyłam w przekonaniu że robię bardzo dużo przy minimalnie satysfakcjonującym efekcie a teraz robię mniej więcej tyle samo a efekty mam nieporównywalnie lepsze. No cóż, życie :P

Miałam pioseneczki podrzucać, to dziś kortez "pierwsza".

13

13
Chyba zaczynam sie stresowac egzaminem. Rzadko mi sie zdarzalo w mojej karierze naukowej bac sie, ze nie dam z siebie tyle, ile wypracowalam do egzaminu a teraz wlasnie tego sie boje. Statystyki na kursie sa piekne, sredjia z calosci 72%, z zadnej czesci nie mniej niz 67%. A moim celem bylo 64-65. Teraz i moje, i z tego co widze M, oczekiwania urosly. Chcialoby sie 7 z przodu. Chcialoby sie miec taki wynik, jak mam na kursie. Boje sie, czy wyjdzie.

Waga chyba rzeczywiscie cos ostatnio zeswirowala bo dzis juz az tak tragiczna nie byla. Znaczy nadal jest wyzsza niz jak zachodzilam w ciaze ale juz nie razi po oczach ;)

Btw postanowilam jednak jeszcze szybciej wrocic do pracy, zaraz po egzaminie bede papiery ogarniac w tym kierunku (bo to az tak latwe nie jest zrezygnowac z macierzynskiego, trzeba pisac pismo do zusu z wyprzedzeniem).

15

15
Weszłam dziś na wagę i w pierwszej chwili myślałam że jest zepsuta. Ostatnio pisałam że rok temu wyglądałam z brzuchem tak jak teraz no to wagowo też O.o ja jebie, dobrze że ten egzamin lada moment bo inaczej chyba bym była w stanie przebić wagę sprzed porodu. Tylko szkoda że szarlotka mnie pozna akurat wtedy kiedy będę największą kluską w całym swoim życiu wyłączając ciążę O.o
Bardzo brakuje mi już ćwiczeń. Nie wiem czy jest sens pisać że większej ilości czasu dla siebie skoro to zawsze będzie deficytowe u mnie- pójdę do normalnej pracy po stażu to niby co, będę mieć czas na srutu pierdutu wyczes gotowanie...? Wątpię... Praca pochłonie więcej czasu niż nauka do tego egzaminu przecież. Nie wiem jak to rozwiązań skoro teraz nie umiem zadbać o swoją figurę to jak to będzie za kolejny rok... :(

16

16
Ciężki dziś dzień. Cieszyłam się że wczoraj zrobiłam 2 dni lekcji a dzisiejszej nie zdążyłam na raz i będę robić ją też jutro...

Jedzenie całkiem ok, udało mi się lepiej jeść dziś niż w ostatnie dni.

17

17
Młody usnął chyba przez zmęczenie maltretowaniem go zabiegami prozdrowotnymi a ja siedzę i bez wyrzutów nic nie robię- zdziwienie? Heh po prostu za ok godzinę przyjeżdża moja mama na prawie cały dzień więc i tak będę mieć dużo czasu na edu i tak :P te 20 minut mnie nie zbawi :P

Mam taki katar, że nie czuje żadnego smaku oprócz krakersów. Więc je jem. Ale wczoraj podczas kąpieli stwierdziłam że mój brzuch wygląda tak samo jak rok temu <gdy byłam w 4/5 miesiącu ciąży> więc słabo i jak nie chce się spalić że wstydu to muszę zmienić ilość słodyczy którą znów od kilku dni pochłaniam. Gadam o tym ciągle i to takie żenujące że chyba"od jutra" rzeczywiście bardziej dbam o to co jem a jak nie zrobię tego to tu nawet się nie odezwę żeby nie wystawiać się już na pośmiewisko -.-

Dziś mocny plan edu- są dwie krótkie lekcje i chce je obie zrobić, czyli 2 dni w 1 dzień. I tym sposobem powinnam dziś skończyć humanistyczne gówno. Dzięki temu działowi średnia z całości pytań podskoczyła mi do 72% :D więc dziś zdrowie publiczne- jak nie wiecie czym to się je, to wpiszcie w Google pola lalonda i narodowy program zdrowia. Tak, serio, takie gówno muszę zdawać.

18

18
Jako że ja choruje jak stereotypowy mężczyzna to informuje, że umieram. Wczoraj zaczęłam i już wczoraj M się wkurzał jak ja to przeżywam xd no cóż, taka jestem, dla mnie katar i ból gardła to koniec, a jeszcze chyba zaczyna mi się zapalenie pęcherza które nie wiem skąd wzięłam.
Plusem jest to, że po Gripex max ilość snu jaką miałam wystarczyła mi :P

Ogólnie wzięłam się w garść i z pomocą M wychodzę z samopoczuciem na prostą ale to chyba widać po notkach kto mnie dłużej czyta. Nie sądziłam nigdy że długotrwały brak snu może wpływać na człowieka aż tak depresjogennie. I nie, długotrwały nie mam to na myśli okresu sesji ;) do tego stopnia mi lepiej, że nawet mnie interesuje co mam do jedzenia. Może zacznę znów pisać bilanse tutaj, jeszcze przed egzaminem.

Wczoraj prawo med skończone z wynikiem 81%- jest ok choć to dział którego trzaska się gratisowe punkty i wiele osób ma po 100%- serio. Niestety ja jestem ułomna w czytaniu i rozumieniu prawa, przeraża mnie każda ustawa bo większości nie rozumiem (za dużo słów mają i przecinków) więc 81 uważam za wynik dobry ale bez szału. Dziś orzecznictwo. Też z tego nic nie rozumiem ale pytania z tego są w miarę do ogarnięcia nawet na pamięć.

Wpis pisicuta
Dzień mi się zaczął tak idealnie, że aż nie mogłam się nadziwić- udawało mi się wszystko, łącznie z uśpieniem młodego po 4 jeszcze na półtorej godziny. Później mimo kolejki jak na wyciąg na Kasprowy dostałam miejsce do lekarza od razu z marszu- nikt nie chciał godziny 8 bo by nie zdążył po rejestracji wrócić po dziecko, a ja jedyna nie mając z kim zostawić młodego stałam w kolejce z nim, więc jak przed 8 doszłam do okienka to o 8 mogłam być przyjęta :D no i hiper sukces załatwiłam refundację mleka młodego (się alergik zrobił i musi teraz jest turbo drogie mleko specjalne) i zostałam przeproszona za nieładne zachowanie w stosunku do mnie -pierdoła, ale to było miłe, że ktoś się po czasie zreflektował i sam z siebie przeprosił.

... No,a później się zjebało i teraz jest 12 z hakiem a ja już chce umrzeć. O tyle może być o to prościej że w końcu ci wszyscy ludzie na około mnie zarazili i jestem chora.

Ratunki skończone, z wynikiem 69%, no nie ma 7 z przodu ale i tak jest ok uważam. Było dobrych kilka pytań które ja bym podważyła ale z decyzją cemu się nie da kłócić za bardzo.
Teraz humanistyka czyli prawo bioetyka i orzecznictwo, Jezu, jakie to jest głupie...

22

22
Była prośba o zdjęcie więc proszę-młody wersja karnawałowa.
Staram się skupiać na 1. Pozytywach (podkład ma dziś być mi doręczony, czyli ryjek uratowany) 2. Wizualizacjach siebie za 5 lat.

Waga odpuściła tendencję do przyrostu a mi się już zupełnie odechciało sensownego żywienia. Trudno, innym razem.

Muzyczka na dziś to noc muzykę gra z upiora w operze. Akurat w tym przypadku wolę wersje polską. Ciekawe czy ktoś posłucha tego z mojego polecenia, bo że zna, to wątpię.