Photoblog.pl

Załóż konto

Wpis pinkydream
Znów problemy z dodawaniem zdj.
W pracy ok.
Dopiero od jutra zacznie się prawdziwa praca więc będzie pełne skupienie.
Ludzie w pracy są super.
Szczególnie jedna znajoma z która przerwa śniadaniowa trwa zawsze 35 min :D czyt. Pogaduchy :D
Mieszkanie razem z P... Spoko. Drugi tydzień już mija choć czasem mam ochotę robić co chce i nie dostosowywać się do wszystkich w koło, do ogólnych zasad nowego domu. Taka moja indywidualność.
Czas na sobotni spacer ;)

Wpis pinkydream
Hej :)
Działo się znów przez ostatni tydzień ;)
Zacznę od piątku, w którym to wyjechałem z domu do chłopaka. W ten też dzień zaczęliśmy wynosić meble z pokoju, żeby zrobić przemeblowanie. Niby weekend u chłopaka jak każdy inny ale tym bardziej dawała mi się we znaki świadomość że zostaję tu na dłuższy czas. Było mi z tym dziwnie. Czułam się nadzwyczaj obco. To moja schiza o której mówiłam poprzednim video ale też fakt, że pokój wyglądał inaczej niż zawsze.
W sobotę nie było lepiej. W pokoju było tylko łóżko i jedna szafa. Taki obcy widok nie pomagał. Na szczęście po południu zaczął się remont. Miało być tylko malowanie ścian na Nowy kolor. Skończyło się na zdzieraniu wszystkich farb, szpachlowaniu, grubtowaniu i ponownym malowaniu. Wszystko dlatego, ze kilkanaście.lat temu ktoś nie sprzedał farby tylko coś innego przez co terazniejsza farba nie chciała schnac. Skończyliśmy późnym wieczorem. W sobotę też byliśmy zobaczyć odnowiony salon po aferze fryzjera. Jeśli mam być szczera to uważam ze myjki są w miejscu niż były wcześniej, recepcja jest B.mala i przynajmniej wygląda na nieporęczną a szafki na kółkach zostały zamienione na mini skrzynki co też wygląda mało poręczenie, półka pod lustrami jest mega wąska. To wszystko Mi się niezbyt podoba i wizualnie i praktycznie choć może jest to wygodne... Kto wie :)
Z soboty na niedzielę spaliśmy na materacu pomiędzy meblami i ciuchami :D
W niedzielę zakończył się remont. Były też zakupy w Ikea <3 no i weszliśmy z meblami. W końcu! ;)
Poniedziałek - porządki i sprawy na mieście. Pierwszy bieg po długim czasie. Robienie formy kondycyjnej :p
Wtorek - porządki i ostatni dzień lenistwa. Drugi dzień biegu. Tragedia... Mega zle mi się bieglo. Czułam ze to nie jest mój dzień ale plan zrealizowalam ;)
Środa (dziś ) minęła mi na badaniach lekarskich do nowej pracy. U lekarzy spędziłam 6h! :o W dodatku byłam tam z pewną A. Bardzo miła dziewczyna. Po kilku faktach, gdy sobie wszystko poskladalam zorientowałam się że na 90% jest to była dziewczyna znajomego ze studiów która była o mnie bardzo zazdrosna pomimo ze nic nie miałam za uszami. Prędzej on. Chciał zostawić ją na jedno moje słowo ze z nim będę. Zarywal, komplementy, końskie zaloty itd. Ja jednak ciągle mówiłam ze jest dla mnie tylko bardzo dobrym kolega. I takie były nasze relacje aczkolwiek z tego co wiem znajomy opowiadał A. o mnie żeby jeszcze bardziej ją wkyrzyc. Ostatecznie nie ujawnilam się przed nią :D jechałam chyba nawet tym samym autem którym jeździłam do domu po zajęciach właśnie z tym znajomym także no.. Świat jest mały :D
I tak minął tydzień ;) bardzo szybko! Za chwilę czas na trzeci dzień biegu ;)
Zapraszam na mojego Insta. Tam zawsze wszystko na bieżąco. I zdjęcia i Insta story ;)

Wpis pinkydream

Bonus ;)

Wpis pinkydream

Niestety video musiałam nagrać w gorszej jakości ale dzięki temu mogę je dodać. Lepsza jakośc jest za duża i fbl nie pozwala mi jej tu wrzucić.

Miłego oglądania ;) video ładuje się meeeega długo dlatego to, odnośnie Afera Fryzjera dodam pewnie jutro jako bonus ;)

Wpis pinkydream

Wpis pinkydream

A więc kolonoskopia. Wpis dla zainteresowanych. Może czeka Ciebie lub kogoś z Twojego otoczenia takie badanie? zapraszam ;)

Zacząć chcę od celu teego badania. U mnie akurat podejrzewa się zespół jelita wrażliwego. Krew ok, usg jelita ok z drobnym "ale"... w lewym boku, w okolicy zagięcia śledzionowego (wpolecam sobie wygooglować), moje jelito ma więcej zapętleń, niż powinno mieć. Skoro objawy się zgadzają jeśli chodzi o IBS ( Irritable Bowel Syndrome - Zespół Jelita Wrażliwego), a wyniki są ok, najlepszą metodą aby się  upewnić jest kolonoskopia.

Na kolonoskopię umawiałam się już od końca  czerwca. Jedna przychodnia zaproponowała  mi termin na styczeń 2017, inna na październik. Wybrałam oczywiście październik, tym bardziej, że i tu i tu przyjąć miał mnie doktor, którego wszyscy chwalą.

Umówiona, wakacje minęły, wrzesień minął i jest - tydzień przed badaniem. Zaczęłam stosować dietę bezpestkową, jeść tylko białe pieczywo, jadłam też wafle ryżowe, unikałam słodkości i fast foodów których na co dzień i tak praktycznie nie jem i tak. Do tego nie jadłam rzeczy ciężkich, smażonych.

Tydzień zleciał. Przyszedł dzień przed badaniem. Zaczęłam stosować dietę kisielową (tylko żółty kisiel) od 24h przed badaniem, wg zaleceń które dostałam z przychodni.

śniadanie zjadłam lekkie (kleik ryżowy), kisiel od godzin południowych, ponieważ badanie miałam na godzinę 16:00.

Do tego wszytskiego doszły 3L wody z proszkiem przeczyszczającym. Pierwsza butelka ok. Smak jak woda z cukrem. Zaczęło działać dopiero po 3h. Zaczęło mi się przelewać w brzuchu, brzuch zaczął być nadęty. Pierwsza wwizyta w toalecie- typowa biegunka.

Kolejna butelka, już było ciężej ze smakiem. W końcu ile można pić wodę z cukrem ;) głód co raz większy, a do dyspozycji tylko kisiel cytrynowy albo brzoskwiniowy którym to i tak nie byłam w stanie się najeść.

Kolejne wizyty spowodowane drugim litrem nastąpiły juz godzinę po wypiciu leku. W tym momencie leciała już ze mnie tylko woda. Sprawa załatwiała sie znacznie szybciej i łagodniej niż zwykła biegunka. Nie było skurczów, tak jakby ktoś odkręcił kran, wylał wodę i po temacie :D jednym słowem, lek działał :P

poszłam spać, co raz bardziej głodna i osłabiona. Trzecia butelka - meksyk. Mdłości i niechęć do smaku. Na szczęście pokonałam, z wyjątkirm ok 150ml. Nie dałabym rady, mdłości, leciała juz ze mnie woda praktycznie bez widocznych resztek pokarmu (którym był tylko kisiel w ilości ok 4 kubków. Więcej już nie dałabym rady. Straciłam apetyt). Poszłam spać.

Na drugi dzień o 8:30 szklanka leku wgl zaleceń. To juz mnie nie przeczyściło. Do toalety poszłam na siłe przed samym wyjazdem. Niestety bez większego skutku.

Głód przeogromny, od rana nie mogłam nic jeść ani pić. Zaznaczę, że nie spałam od 8 a badanie miałam na 16.

Do miejsca badania jechałam godzinę. Dotarłam. Znów na siłę  poszłam do toalety. Z małym skutkiem - zabarwiona na żółto woda.

I jest. Czas na badanie. Wchodzę. Sympatyczna pani, sympatyczny starszy doktor. 

Krótki wywiad, badanie ciśnienia, lekki stres.

Przebieram się w specjalne spodenki. Kładę się na kozetkę na wznak. Dostaję znieczulenie, cos na uspokojenie. Nie wiem. Powiedziano mi że mogę miec po tym zawroty, może byćmi gorąco w głowę, mogę się spocić. Pani mówi mi też, że podczas badania wprowadzi mi do jelit powietrze, które w razie potrzeby mogę z siebie usunąć w wiadomy sposób ;) mi ulży a im pomoże. W tym  momencie kazała ułożyć mi się na boku, w pozycji embrionalnej. Ułożyłam się i poczułam się słaba, senna... ciężko to określić. Nie poczułam praktycznir momentu, gdy pani doktor włozyła mi kamerkę. Poczułam lekki ból przy pierwszym zakręcie, pewnie była to esica, za parę sekund poczułam okropny ból, aż złapałam się za kozetkę, pomimo, że nie miałam siły w sobie, czułam się trochę jakbym była pija i śpiąca w jednym. Z tego całego "osłabienia" nie miałam siły spojrzeć na monitor. Nie widziałam więc swojego jelita od środka a bardzo chciałam. Za dwie sekundy kolejny ból, przeokropny! Wydarłam się, skuliłam chyba nawet nogi (nie pamiętam), chyba napięłam brzuch i się popłakałam z bólu :O jestem odporna na ból ale to było  nie do zniesienia. Nie wiem za bardzo co działo się dalej. Pani chyba wysunęła kamerkę, któs powiedział "dobra, koniec". Myślałam, że przerwa, żebym doszła do siebie. Pani doktor powiedziała, żebym odwróciła się na wznak. Nie mialam siły. Przez znieczulenie, przez ból i szok. Pomogła mi się odwrócić, pytała czy dam radę, nie miałam siły jej odpowiedzieć, oczy mi się zamykały, pamiętam tylko, że szybko oddychałam. Udało mi się położyć na wznak. Paani doktor powiedziała, że zaraz przyjdzie i da juz mi spokój. POmogła mi tez usiąśc. Zaprowadziła do pomieszczenia, w którym się miałam przebrać. przez chwilę siedziałam tam i dochodziłam do siebie. Byłam zapłakana, obolała i w szoku. ubrałam się, doczołgałam z powrotem do lekarzy. Powiedziano, mi że nie moga dalej wejść z kolonoskopem ponieważ dalej są masy kałowe. Coooo :O niemożliwe! Przecież leciała ze mnie woda! wypiłam 3 l leku, prawie nic nie jadłam. Jedyne na co miałam siły to zapytać  czy ten odcinek który udało się zbadać, czy jest ok. Lekarz potwierdził. Pani doktor wziełą moją torebkę, ja wyniki, ona mnie pod pachę, zaprowadziła do mamy na poczekalnię. Odczekałyśmy ok 15 min aż dojdę do siebie. Płakałam z opowiadając mamie jak to wyglądało.

I tak skończyła się moja przygoda z kolonoskopią.

Miałam ochotę wrócić tam jeszcze raz, powiedzieć że jakoś wytzrymam ten ból, niech sprawdzą resztę jelita. NO ale cóż, niby nie przerwali ze względu na ból....

Co dalej? dalej z wynikami do ogólnego i dalej szukanie pomocy...

czy bym odradzała? nie. uważam, że warto się badać nawet, jeśli badanie ma przynieść ból. Lepszy ból przez badanie niż przez chorobę.

Dzięki za uwagę, kto wytrwał do końca :D

Wpis pinkydream
Przeżyłam wczoraj pierwszą w swoim życiu kolonoskopie :o
Jeśli ktoś jest przed takim zabiegiem albo z czystej ciekawości chce się dowiedzieć jak wygląda przygotowanie i sam zabieg - zapraszam do następnego wpisu.
Będzie bez cenzury, nie dla każdego ;)
@pinkydream5

Wpis pinkydream
Zmiana na głowie :P :)
@pinkydream5

Wpis pinkydream

Wpis pinkydream
Ewolucja :D

Wpis pinkydream
Wczorajszy trening odrobiony.
Mimo zmęczenia znalazłam siły i trening okazał się całkiem przyjemny :)
Zaraz koniec pracy, wracam do domu, piore, pakuje się i jadę już dziś do P.
Weekend jeszcze pod znakiem zap ale to nic. Ważne, ze to weekend ;)

Wpis pinkydream
Chciałam ostatnio napisać wam coś takiego fajnego, wiedziałam nawet co...
A dziś mam pustkę w głowie.
Jestem coś zmęczona fizycznie.
Na stażu przez 8h praktycznie nic nie robię.
Chce normalnie pracować ! Chce czuć, ze pracuje, zarabiam, usamodzielniam się, zaczynam żyć gdzieś tam po swojemu, na własny koszt.
Kontroluje swoje życie.
Póki co siedzę na stażu na który wysłał mnie urząd pracy i czekam aż ktoś mi powie żebym skoczyla na ksero.
Czuje się jakby ktoś kontrolował mną od 7.30 - 15.30.
Jakbym nie miała kontroli nad swoim życiem.
Nie chciałam tego stażu, nie chciałam pracy w tym mieście, miałam zacząć mieszkać z siostra

Wpis pinkydream
Zaczęłam staż w urzędzie skarbowym. Flaki z olejem. Plus towarzystwo w stylu starych typowych urzędasów. Nieee!
Układanie alfabetycznie dokumentów. Serio?
Ciężki przeskok.
Najpierw zajmuję się kadrami i placami, że względu na co najmniej ch. sytuację rezygnuję z pracy żeby po 2,5 miesiąca trafić na staż i układać alfabetycznie dokumenty? Zginę tam!
Czuje się tam inna. Mam wrażenie ze tylko ja po pracy staram się żyć a nie tylko egzystować.
Mam wrażenie ze oni prócz pracy nie mają nic. Nie mają bo nie chcą. Pasji, zainteresowań.
Są nudni i średnio przyjemni...
Wiem, ze za długo tam nie wytrzymam.
Czekam na odp z innej firmy...
Żyjmy! Bo będziemy zaraz starzy, szarzy i nudni. Jak te urzędasy ;)

Wpis pinkydream

Wpis pinkydream