8:14, poranne zimowe niebo pewnego feriowego dnia widziane przez okno mego maleńkiego pokoiku.
8:14. teoretycznie jeszcze bym spała zważając na fakt, iż mam ferie. ale nie tu. nie w Laskach. szkoda dnia! za oknem -28,zakładam najgrubsze rajstopki jakie mam, gruby wełniany sweter, obwiązuję się szalem, przyodziewam się w płaszczyk, jeszcze czapka, rękawiczki i...wychodzę. pod nogami śnieg skrzypi jak nigdy. na ogromnych sosnach i innych inglakach dzięcioły skrupulatnie i konsekwentnie próbują wydobyć śniadanie. ich stukot scala się w jedną wielką leśną orkiestrę, do której przyłącząją inne ranne ptaszki. idę dalej. dokładnie odśnieżone ścieżyny estetycznie prezentują się na tle całego ośrodka. stajenna dziewczyna od świtu rozgrzewa konie na wybiegu. zdyszane biegają w kółko, czasem dla urozmaicenia zmieniając kierunek swej bezkresnej gonitwy. mimo ponad dwudziestostopniowego mrozu ich ciała parują. ponad metrowe sople ciężko zwisają z dachów i rynien, ze strachem czekając na pierwsze promienie słońca, które nadtopią je lekko, po czym przyczynią się do ich upadku.
ach...
tak "poetycznie":D
sobota, sobota, sobooota!:D
Bywa i tak, że cierpi się długo nie wiedząc o tym.
21/07/2011 23:16:40
07/07/2011 1:09:23
04/07/2011 19:09:15
30/06/2011 21:51:00
29/06/2011 0:32:37
27/06/2011 22:39:16
27/06/2011 1:05:49
24/06/2011 17:11:34
Wszystkie wpisymimoszaretopiekne
owczyc
leniwaaa
guzikkk
drumgyal
karinakaka
kkkkkk13
wojtas2000
Wszyscy znajomi