Chciałam wrzucić coś bardziej aktualnego, ale odkąd Mariusz wspomniał o Coconut Tree ogarnął mnie klimat El Mouradi. Przyjrzałam się mocniej Ręce Fatimy, która dynda mi przy kluczach, w samochodzie wciąż odtwarzamy płytę niemalże o 1 do 15 w klimacie Skanes Beach, z nadzieją zaglądam do doniczki w której zasadziłam palmy... No i co, afrykańska plaża proszę Państwa! Wygląda na zimną, prawda? A taka gorąca!
Pod prysznicem zaraz po myśli o medycynie ratunkowej i wykazie czynności ratunkowych, które muszę podbić i tej myśli o tym jak dojechać przez rozkopany Poznań na ulicę Smoluchowsiego pomyślałam o świecznikach i kompozycjach kwiatowych. Nie wiem jak mogło się stać, że nie wiedziałam, nie potrafiłam wybrać. Nie wiem, jak On to zrobił, że wybrał sam i to wybrał tak, tak dobrał, że sama lepiej bym tego nie zrobiła. Patrzyłam po raz czwarty na oferty i zalewałam się zimnym potem widząc niecierpliwą minę dekoratorki, widząc jej długopis nad wykropkowanym polem na kosztorysie... A On, Mój Miniu ścisnął mnie za rękę i wybrał, ot tak, pogodził moje dwie zachcianki i przeszliśmy gładko do następnego punktu. A ten punkt... O mamusiu, mój Przyszły Mąż jest... Niesamowity tak, że... O mamusiu! I jeszcze śmiał mi powiedzieć "Podobała mi się Twoja radość w oczach." Dobrze, że nie wie gdzie było wtedy moje serce. Sama nie wiem, krażyło gdzieś między planetami, jak głupie, nie słuchało mnie wcale.
Czekałam na Ciebie. Na Ciebie, tylko na Ciebie. W sercu miałam Ciebie wypisanego od zawsze.
Poprosiłam Go o kopię nut Passo Bella. Bo są dla mnie wyjątkowe, bo pragnę mieć je w ramce, żeby poruszały we mnie codziennie te wspomnienia. Nie. Mój Narzeczony sam je rozpisze, solo i trio. A ja, ja wcisnę tam małe serduszko, przy tej nutce, podczas której strzelił w nas Amor. I będę codziennie na nie patrzeć, i codziennie będę pamiętać, jak stałam za sceną za Jego cieniem i płakałam, jak z tych łez uleczył jeden Jego uścisk, jak krzycząc: "On jest mój!" wykrakałam sobie, że będzie mój, nie tylko jako uczeń i partner do paso doble. Klęczał przede mną, lata wstecz, zbierając zawartość kieszeni z podłogi, w życiu bym nie pomyślała, że powtórzy się ta scena, lecz ze złotym pierścionkiem w uroczym pudełeczku. Nie mogę doczekać się dźwięków dętej pod Kościołem. Nie, nie Mendelsona, tylko właśnie naszego Paso.
Nie lubi czekać, lecz nauczył się. Od zawsze musiał na mnie czekać, chciał. Przedłużyłam wakacje, jak tylko mogłam, dla Niego, lecz znów walizki spakowane stoją pod drzwiami i znów serce waży ton dwanaście. Znów stanę w Jego cieniu uwalniając spod powiek dwie łzy. Znów uleczy mnie jednym, silnym, szczerym.
Jesteś mój.
mishiranu
- 08/10/2011 1:36:17
31/05/2012 17:56:02
16/05/2012 14:27:42
07/05/2012 21:29:27
12/04/2012 16:58:37
21/02/2012 20:15:41
29/12/2011 11:28:38
01/10/2011 22:22:31
19/09/2011 23:25:17
Wszystkie wpisynikaa
jojeczka
patynia161
nothing1else1matters
kilogrammilosci
scrabbles
notcool
aintnosunshine
Wszyscy znajomi