Mogłabym napisać tutaj choć raz to, co naprawdę chcę napisać? O tym jak mi dobrze, czy jak mi źle, jak kogoś lubię, albo nienawidzę? O tym co mi w duszy gra i buczy? Nie mogę. Zbyt wielu z Was może tutaj bezkarnie wejść. Po co macie wiedzieć o mnie zbyt dużo? Dlatego i tym razem napiszę o czymś zupełnie nonsensownym, o czymś co, do życia i współżycia nie jest mi wcale potrzebne. Dziś tematem jest: wiosna! (:
Wyszło słonko - przygrzało, ktoś biegnąc do szkoły spocił się i już trochę zajeżdża, matematyczka i zarazem moja wychowawczyni częściej się uśmiecha, a pod szkołą zaparkował żółty Hummer tarasując Panu Profesorowi miejsce parkingowe! (tak, ten na zdjęciu) Co to oznacza? Wiosna! Wiosna idzie! :D
Zupełnie nie rozumiem jej fenomenu? No okej, wkońcu możemy wyciągnąć trampki i cieńcze kurtki, a ciepłe szaliki zmienić na kolorowe chusty, które w sumie jednak jeszcze trochę muszą grzać (zwłaszcza wieczorami). A czy ktoś zwrócił uwagę na zapach? Wcale nie pachnie pąkam drzew i kwiatami (właściwie, jak pachną pąki drzew?), jak to stereotypowo przyjęto jakiś czas temu. A więc czym pachnie wiosna? Jak dla mnie ciepłą kupą. I to mnie wkurza!
hejkum kejkum,
M.
p.s.
Co by się nie wdawać w Grechutę i "Wiosna, ach to ty!" złotym linkiem dzisiaj będzie... coś tam z żółwiem. Ale też o wiośnie! (;
http://www.youtube.com/watch?v=3Uv5jwO4Oao