Mówiłam już, że nie lubię ślubów (potocznie nazywanych imprezami przedrozwodowymi)? Staram się omijać tego typu uroczystości, bo z tego nic dobrego nie wychodzi, a i moja skromna osoba szczęścia nie przynosi. W całej swojej karierze byłam na dwóch ślubach - obu międzynarowodych! Pierwszy, rok temu, polsko-białoruski, drugi, ten u góry, polsko-słowacki.
W czym ten był lepszy od innych biało-czarnych ślubów w takt mendelsona? Był czarno... - czarny. Mroczny. Zamiast mendelsona w głośnikach rozbrzmiewał Rammstein. O, i na takie śluby możecie mnie zapraszać!(:
hejkum kejkum,
M.
p.s.
Ślub, wesele - zaliczyłam wszytsko! I ja tam byłam, miód i wino piłam... (:
http://www.youtube.com/watch?v=JFRcB-NRGn4
Złote uśmiechy i buziaki polecą dziś do Wojtka (autora filmu) i innych współbiesiadników (;
p.p.s.
Na zdjęciu powyżej: Helenka wraz z rodzicami Adrianą i Maćkiem (;