to jak jakiś dzień świstaka...
pobudka, wywrócenie się o notatki zwalone z łóżka na podłogę, toaleta, komputer: kilka stron, wyszukiwanie informacji o kolejnym PASJONUJĄCYM schorzeniu takim jest obrzęk płuc typu HAPE czy też retinopatia wysokościowa, klniecie na to, że notatki same się rozwaliły, w ramach rozrywki bar sałatkowy i zakupy w biedronce, powrót do domu i klapnięcie na tym samym wymiętym i wysiedzianym miejscu na następne kilka godzin, starając się dopisać jakieś nieistotne rzeczy, próbowanie złapania sensu o co mi chodziło, wiadomości, wielka mobilizacja w pisaniu, bo dzień się kończy, więc zmagam wysiłek intelektualny i piszę i piszę... i wtedy nagle jest 2 w nocy, padam na twarz, skopuję notatki na ziemię...
HAMSTWO :P a wyniki tej męczarni znikome :P czuję się jak kura w klatce co ma tylko jaja znosić i ziarno skubać :P
a tak po za tym to za nim wpadłam w ciąg naukowy, założyłam sobie własnoręcznie piękną moskitierę, żeby mi pajaki nie wchodziły do pokoju :D mój organizm już wyczuwał w związku z wiosną, idące zagrożenie i co noc, we śnie gonił mnie jakiś paskudnik, a teraz już księżniczka "złota kura "kreda śpi spokojnie w swej zabezpieczonej fortecy i popełnia plagiatowe samobójstwo co świt :P
dobrej nocy wszystkim przyszłym dyplomowanym...

06/07/2011 23:55:00
30/04/2011 23:01:28
25/03/2011 23:19:52
24/12/2010 11:08:08
01/11/2010 22:21:21
26/08/2010 22:52:20
06/07/2010 0:05:35
18/06/2010 17:02:01
Wszystkie wpisy