Mam dziwne wrażenie, że coś jest blisko. Wcale nie chodzi o wyjazd do Martyny czy spotkanie z pewnym kimś, kto wydaje się być z tej samej bajki. Odnośnie tych dwóch spraw, niestety, mam wrażenie, że się rozczaruję; za mną i Mimi chodzi pech, który rzadko kiedy pozwala nam się spotkać, a ludzie z opowiadań często nie odpowiadają temu, co sobie na ich temat pomyśleliśmy, często zbyt intensywnie.
To coś jest niezidentyfikowane, ale ma na sobie piętno zmian. Ja na to coś czekam, już dość długo. I nareszcie czuję jego oddech na karku.