|
2009/08/05
|
||||||||||
|
||||||||||
|
||||||||||
BOŻE, JAK ON MNIE JARA!!!!!!
Chcę absolutnie i bezsprzecznie takiego faceta. Już nie będzie ćpunem, bo spierdoli z kasą i będziemy żyli jak królowie, jedząc bagietki z łososiem, pijąc litrami waniliową colę, leżąc na kanapach z antyków i skacząc po kanałach megahiper kablówki naprzemian z pieprzeniem się w składkowej sypialni z prezentu przedślubnego. Ja już go widzę. W tych cudownych, króciuteńkich włosach, rurkach opinających zgrabną dupkę, obcisłym t-shircie i bluzie z dziwnym kołnierzykiem, jak te baseballistów, które tak jarają mnie na ramionach Kowala. A ja będę miała błyszczącą, szumiącą srebrem kieckę i włosy za ucho, i czerwone usta, które w ogóle nie zgrywają się z moim dużym nosem, i podkreślone brązową kredką brwi.
I będzie nam pięknie i cudownie, będę miała w dupie starych i tylko czasem będę wpadać do Agaty na film na tisiemie albo na wodę truskawkową. Ujebie mnie Charlie, powiem z angielskim akcentem, że "that's really huuuurt...", a potem wyspowiadam się jej z moich psychicznych odchyleń i pociągnę dalej narrację życiową zainspirowaną (no, nie do konca, już od małego to we mnie siedzi) J.D.