Tam w tle moje próby operatorskie.
Chciałabym być ładniejsza i fajniejsza. Poznać chłopaka z politechniki i przyprowadzić go na połowinki w stylu lat 80-tych, które zorganizuję, jak nie z Agatą, to z Hanią albo z Kowalem, albo z kimkolwiek. Tańczyć z nim z taką pasją, z jaką robiła to Mia w "Pulp Fiction", z taką dzikością jak Lula w "Dzikości serca", z takim seksem bijącym z każdego ruchu jak Ariel w "Footloose". Całować się w kącie, potem pójść do mnie, udawać, że tylko mnie odprowadza i robić różne rzeczy. Spotykać się na próbach chóru, chodzić razem do kina, ale do Heliosa, nie do Multikina, bo tam są kanapy. Chociaż w sumie, nauczyłam się przez chwilę podnosić oparcia w Multikinie, to na pewno by ułatwiło wszelkie sprawy.
Wzdycham do każdego lekko skręconego ciemnoblond albo brązowego loka, do każdego baka, do każdej orlegob nosa. Samotność rozsadza mi mózg i skronie. To już nie ciśnienie, to nadciśnienie w żyłach i sercu. Skraplam się z zawrotną prędkością. Za chwilę będę pełzającą kałużą.