Nie było mnie tu kupę czasu.Może i lepiej. Miałam czas nacieszyć się własnym życiem.
Pozmieniało się cholernie wiele. Może aż za wiele...
Koniec szkoły. Świadomość,że już NIC nie muszę...
Maturalny stres nie okazał się paraliżujący tak bardzo jak się spodziewałam.
Zdjęcie wspaniałe z cudownym człowiekiem. Mimo wielu zawirowań,całego weltschmerzu,blamażu,porażek...
Próbuję wyobrazić sobie dzień,w którym jak dotychczas wsiądziesz do autobusu,10 sekund wcześniej uwalniając się z mojego uścisku.
A potem nie będę czekać na powrót tygodnia czy 2...tylko będę mieć świadomość,że jak Cię zobaczę (o ile Cię zobaczę) to będzie inna pora roku,a Ty będziez innym człowiekiem.