praktycznie cały czas zapierdol. szkoła, kłótnie, nauka, znajomi i cały czas. człowiek nie ma czasu dla samego siebie. by zrobić coś dla siebie, odpocząć czy pomyśleć nad czymś. jest tak że w domu non stop jakieś zażuty, głupie gadki, brak zrozumienia i wypomianie, zero docenienia. a po za domem jest inaczej. chodzę do szkoły niechętnie bo tak. z chęcią bym albo cały czas siedziała sama w swoim pokoju lub być z nimi gdzieś. moje konktakty z ludzmi są przeróżne. z niektórymi kłótnie, z innymi sprzeczki, z niektórymi nie jest to co było kiedyś, a z niektórymi no najlepsze jest coraz lepiej. dalej do mnie nie dochodzi to że jutro nie będzie już z nami Pauliny, właśnie teraz. ale dziś przynajmiej znów pospałam sobie dużo, założyłam dresy, troszkę spędziłam czasu z moreczkami i wieczór dla siebie :) film obejrzany do końca i wkońcu mogę sobie pomyśleć na życiem. widzę jak dojrzałam i to bardzo. wiem jak chcę by wyglądało moje życie, wiem kogo chciałabym widzieć przez najbliższy czas mojego życia i co bym chciała robić. cały czas rozmyślam o poszczególnych osobach, niektóre więzi musimy zawiązać i inne poprostu przerwać, bo są bez przyszłości. po to tracisz cenny czas dla ludzi który nie są jego warci. przed pójsciem z stan błogosci 'sen o victorii' i tymi słowami kończę dzisiejszy wpis z życia, a jest jakie jest. będę starała je ulepszać z całego seduszka.
'' Toczę walkę cały czas z czymś innym... Czasami ze samym sobą . Są we mnie dwie osobowości - jedna chce życ w spokoju ,a druga - nie podda się, dopóki nie odzyska wolności ...'' - 2pac