Jedyne co teraz robie to odliczam dni, które upływają mi ostatnio jak na złość...strasznie powoli.
I czuje, jak lewituje nad ziemią..
Ten błogostan nie opuszcza mnie a jedynie wzmaga się z każdą chwilą..gdy w mojej głowie pojawi się myśl o Nim.
I przestałam już racjonalnie myśleć.. przestałam funkcjonować tak jak dotychczas..z dnia na dzień..
Bo to co potrzebne mi było to..żyć z myślą o kimś..dla kogoś.. Bo to nadaje życiu sens.. nadaje mu innego wymiaru..kształtu. Nie jest jak wcześniej.. bezbarwne..nijakie.. i mimo, że wiosna dopiero powoli wybudza się ze swojego długiego zimowego snu.. Mój ogród już zakwitł i mieni się tysiącem cudownych barw.. Chwycę Cię mocno za rękę i pokaże Ci każdy jego zakątek..
Tobą oddycham, płonę i znikam...
12 dni to przecież nie tak długo..prawda?
T