Męczę na nowo Wu-Tang Clan i wyszukuje solówek Metha. Czuję dziś okropne zmęczenie w nogach, zadziwiające uczucie. Przejdę pare kroków i łydki mi drętwieją. Mam nadzieję że to przejściowe. Boję się badań, a bardziej ich wyników. Spakowałam rolki, ale pogoda i czas zapewne mi nie pozwolą na chwilę radości. Z ipoda wczoraj usunęłam wszystkie dołujące kawałki, zassałam pare bangierów. Fajnie jest. Zrobiłam sobie dziś powtórkę z fizyki, a moze jeszcze zrobię z biologi. Za miesiąc testy. Och ach.
Damn, musze przejść te badania.