pauza. nie lubię pauz. za bardzo się rozpędziłam, by zatrzymywał mnie mur powietrza i obowiązków. poproszę tej pozytywnej adrenaliny, poproszę dni po których zasypiam w pięć minut z uśmiechem na twarzy, a nie takich jak teraz ciągnących się jak makaron, przynoszących nocne bezsenne niepokoje. najlepsze miesiące to jednak kwiecień i maj. i już za nimi tęsknię każdą cząsteczką mojego ciała.