podniósłszy się z łóżka w mękach o siódmej trzydzieści i zobaczywszy, jak za oknem miewa się świat, pomyślałam, że nareszcie przyszła jakaś apokalipsa. w dzisiejszym arcybezpiecznym świecie każda trudność zyskuje moją aprobatę (lubię na przykład mówić do mamy mogłaby wybuchnąć jakaś wojna). w śnieżne dni w ramach rozrywki polecam weryfikowanie faktycznej egzystencji powidoku. tymczasem powracam do mojej kawy, mojego waniliowego tytoniu oraz nauki o języku i teatrze.
phenylethylamine
- 15 godz. temu
phenylethylamine
- 15 godz. temu
jesusmaria
- 18 godz. temu
trycolour
- 15 godz. temu