|
2010/03/10
|
||||||||||
|
||||||||||
|
||||||||||
czuję, z dnia na dzień, że lubię ich coraz bardziej. muszą znosić moje olbrzymie i rozliczne brechty z akcji z torbą albo z różnych najdurniejszych powodów (typu sen o S. i filiżance). oraz moje skrzywienia mordy muszą znosić i piwo na spółkę wypijać, żeby humor poprawić. borzeborzeborze. kocham ten rok pod względem klasowym. wspólne traktowanie po królewsku. MUSIMY jechać w bieszczady. no booo, kurna, trzeba!
swoją drogą, ksiądz dobrodziej miał dziś bardzo dobry pomysł z tą zabawą. idealny kompan traktowy, bohemowatość, Frysiowatość, najwięcej brecht z Domi... miłe. :)
to był piękny dzień, nigdy nie myślałam, że coś takiego jak polski może popsuć mi humor. -,-
jutro chemia (poczytana, ściągi zrobione). w piątek francuz.
bilety na sdm zakupione. bardzo ładnie. kino zarezerwowane. też dobrze.
jutro się wyśpię. i posiedzę do 17:15 w szkole, mwahahaha.
bohema przyjeżdża w sobotę. chyba warto posprzątać?
Pawełek ustawiony również na sobotę, ale bardziej wieczorową porą. tym razem, tematem smętów będzie nie on i jego porywy serca, a ja. jupi! i tak skończy się na czytaniu porad o seksie z 'dziewczyn' jego siostry :D
chcę na beats of freeeeeedooom!
__
(oto zmiana dizajnu na drewniany, podoba mi się, więc niech nastanie)