Jestem trochę jak z pratchetta, przejsakrawiony, trochę jak z allena, bo mam życiowe problemy. I trochę jak z tarrantino, bo zwyczajnie go kur*a lubię. To nawet proste, nie?
Cierpię tylko na chroniczne bycie dupkiem, i niezbytchroniczną samotność. To już mniej proste, ale całkiem ciekawe.