Parę nieprzewidzianych zwrotów akcji. Już myślałam, że przestałam być chamska. Nic z tych rzeczy. Zaskakujące niespodzianki dnia, mogłyby jednak się nie ujawniać. Nie wiem, ja już nic nie wiem. Najgorsze jest chyba otwieranie niezmęczonych oczu w nocy i wspominanie czegoś, czego chyba jednak nie warto wspominać. Zmuszam się do jak największej aktywności fizycznej i kiedy zaczyna mi się to podobać, popadam w jakieś głupie, bezsensowne choróbsko. Kolejny dzień spędzę w łóżku z tym żółtym kubkiem dla geja, pełnym gorącego mleka. Tak myślę, że chyba potrafię oddychać bez matematyki, diagnozy, matury. Codzienna rutyna wcale mi już nie przeszkadza. Jeszcze miesiąc i spalę szwabskie księgi. Czysty pokój, posprzątane łóżko, chyba ktoś mnie woła.