Witajcie !
Wróciłam tu tylko po to, by napisać tę notkę.
Nie wiem po co to robię... Czasem po prostu potrzebuję popisać.
Nie jest u mniej najlepiej..problemyy jak zwykle dają po sobie znać. Stały się one już nieodłączną częścią mojego życia. Codziennie tylko się z nimi zmagam...
Czasem naprawdę mam ochotę to wszystko skończyć, aby nie utrudniać ludziom życia. Niestety się to nie udaje. Ten na górze jeszcze mnie tam nie chce, nie potrzebuje, jednak Ci na dole również. A więc co mam robić ?
Mieliście kiedyś tak, że na widok pewnej osoby serce zaczęło wam łamać żebra a tchu już brakło w płucach? No właśnie ja mam tak codziennie. W dodatku ostatnio ta osoba napisała do mnie coś fajnegoo...myślałam że mówi serio, no ale pod wpływem alkoholu można powiedzieć wszystko, nie ??
Znowu płaczę przez Ciebie jak pojebana. Boże, weź mnie z tego świata, błagam !!!
Nie wiem, czy przeczyta to osoba, do której ta notka skierowana jest przede wszystkim. Ale to już bez znaczenia, na wszystko jest już za pózno.. Jeszcze chyba nigdy tak bardzo nie bolało mnie, kiedy ktoś tak mi bliski tak się oddalił, a więź niegdyś tak silna, nagle zaczyna odchodzić w niepamięć, ale nie powiem Ci jak to boli skoro nie masz już nawet ochoty ze mną rozmawiać...
Było coraz lepiej - dzięki pewnej osobie. Straciłam ją na własne życzenie. Dopiero teraz zrozumiałam, że to wszystko była moja wina, że ja zawiniłam Twojemu odejściu. To smutne. Smutne jest to, że miałaś na mnie tak duży wpływ. Spieprzyłam wszystko i to bezpowrotnie. Jestem samolubna i żałosna.. Chciałam Cię mieć tylko dla siebie i nikomu nie oddawać. Chciałam, żebyś zawsze była przy mnie i nigdy nie zostawiała. Odeszłaś Ty a wraz z Tobą całe moje szczęście, powód mojego życia. Już nie mam dla kogo żyć.
Wiesz wszystko. Wszystko co czuję, co myślę i kocham. Mówiłam Ci rzeczy, o których nikt inny nie wiedział. Zaufałam Ci jak nikomu innemu. Ale moje słowa nie mają już dla Ciebie znaczenia.
Kiedy Cię nie było, czułam się nikim. Zmieniłaś moje życie całkowicie. Teraz znowu nic dla nikogo nie znaczę. To wszystko mnie przytłacza. Rodzina, chłopak i jeszcze Twoje odejście. Od razu zakładam, że nie dam rady. Chciałabym zniknąć. Pójść gdzieś i nigdy nie wrócić, albo chociaż zamknąć się w szafie i nie wychodzić z niej do końca życia. Może dzięki temu pomogłabym innym..
Proszę Was, zacznijcie doceniać i szanować drugiego człowieka. Nie macie pojęcia, co przeżył i co czuje. Nie patrzcie na innych z góry, bo to nie pozwala wam dojrzeć rzeczy na pozór tak nieważnych, ale cholernie istotnych. Szanujcie się, a będziecie szanowani. Kochajcie ,a będziecie kochani.
Do zobaczenia !
opisynafbl
- 02/06/2012 21:02:48
opisyyx9
- 01/06/2012 19:47:01