właśnie tak. zaraz się odwrócę i pójdę. :) pójdę gdzieś przed siebie. gdzieś daleko. i wcale nie będzie mi szkoda czasu na to. i wcale nie będę musiała zaraz wracać. i wcale nie będę myśleć o tym co mam zrobić koniecznie i na wczoraj jak przyjdę.
niech tylko zacznę ruszać nogą to pójdę.x)
a miałam iść do lekarki żeby mi wypisała że jestem na tyle sprawna żeby chodzić na treningi...
a miałam jechać do Poczdamu, i zwiedzać, i chodzić, i wracać późno, i ciągle być zmęczona i niedospana... x)
a miałam bardzo się stresować i nie mieć czasu na nadrobienie zeszłego tygodnia. ;)
a ma Pan Bóg dla mnie lepsze pomysły :))
i właśnie jestem wyspana, zaczynam spać całe, calutkie noce i wcale nie pod dwiema kołdrami w polarze i pod kocem. i właśnie miałam czas żeby uczciwie poczytać Lalkę i jak już wiem o co w niej chodzi to zaczyna mnie wciągać (pozytywistyczna moda na sukces x)). i mam czas żeby porobić testy na prawko. i posiedzieć w kuchni i pogotować coś dobrego. i zrobić porządki i wreszcie wiedzieć gdzie (i co) mam.x)
i posiedzieć na ganku. wiecie jaki ja mam fajny ganek? :) słoneczko tam jest cały dzień,cieplutko, wierzby by szumiały gdyby sąsiadka nie zarządziła kosmetycznego ogołocenia ich z wszystkich gałązek, ptoszki śpiewają i tak ślicznie jest :) i tak spokojnie.
i w sumie to tyle.
i jeszcze breakout... :))