zapachniało latem, zapachniało domem.
pierwsza sesja w moim życiu jest zaskakująco przyjemna. mam nadzieję że taka zostanie, bo w sumie dopiero się zaczyna.
aż mam dylematy moralne czy to godnie żeby aż tak Pana Boga nadużywać w kwestii cudów. :)
jeden z cudów dziś przyjechał. do krakowa z cieszyna. tak na 3 godzinki. przytulić, przywieźć ciasto, zapach domu i nadzieję. nadzieję że to już już sie skonczy zaraz bo już się dzieje.
wybitnie cudownie mi w życiu.
i to tylko dzięki Najwyższemu. a jak często zdaża mi się nie doceniać Jego mocy sprawczej. ach pycha, kula u nogi. zrzucę. nie. zrzucimy. :)
zdjęcie letnie, na nim Nieletni-Młodszy i Jedyna :) no i piesa na pierwszym planie, w swoim żywiole.
Bo kto by chciał życie swoje zachować, utraci je, a kto by utracił życie swoje dla mnie, odnajdzie je. Albowiem cóż pomoże człowiekowi choćby cały świat pozyskał a na duszy swej szkodę poniósł?
no właśnie cóż?
z Mt 16. szukajcie ;)
nocnej nocy.
Maria Peszek. tak wracamy do wspomnień.
...mam psa na niebie. wyprowadzam go na spacer, wśród gwiazd...