Nigdy nie uwolnisz się od pytania, jak słuszny jest każdy zrobiony krok.
Jeśli miłość jest w tobie, jest siłą. Jeśli ty jesteś w miłości, jest słabością.
To jest tak, że budzisz się rano, a wszystko wokół jest szare. Niebo szare, słońce szare, miasto szare, ludzie szarzy i myśli szare. I jest tylko jedno wyjście - znowu się napić. Wtedy robi się lżej. Wtedy wracają kolory.
Nic dziwnego, że prawdziwi romantycy i miłośnicy wolności wybrali noc, a nie dzień, gdy brud i ubóstwo skaczą do oczu, gdy widać, jak brudne i brzydkie są nasze miasta, gdy na ulicach pełno jest głupich ludzi, a na drogach śmierdzących samochodów. Dzień to czas więzów i pęt, obowiązków i zasad. Noc to czas wolności.
- Mój czas się kończy - powiedziałem - Przesypuje się jak piasek przez palce, przesącza jak deszcz.
- Twój? Wasz.
- Nigdy nie był nasz, nigdy.
Lepiej umrzeć, stojąc, niż żyć na kolanach!
- Jesteś w stanie pić piwo, gdy gdzieś tam zabijają kobietę?! - zawołał Kotia.
- A ty?
Kotia zastanowił się i ze smutkiem przyznał:
- Jestem. Na tym świecie ciągle ktoś kogoś zabija. Czy z tego powodu mam umrzeć z pragnienia?
----------------------------------------------------------------
Dlaczego odrzucam świat i widzę siebie jako coś lepszego? No bo tak, to wszystko. Bo jestem, kurwa, lepszy i taka jest prawda.
Zasadniczo, jedyne, czego wymagam od życia, to aby każda pizda zajmowała się sobą, tak jak ja.
Tak więc nie ma sensu wmawiać mi, że wypadłem dobrze na egzaminach albo znalazłem sobie dobrą pracę czy poderwałem fajną laskę; takie pochwały nic dla mnie nie znaczą. Rzecz jasna potrafię cieszyć się każdą z tych rzeczy z osobna i we właściwym czasie, ale ich wartość umyka mi, bo nie uznaję społeczeństwa, które je ceni.
Zamiast wstać i powiedzieć: Nie sądzę, żebym miał te wszystkie cechy (albo: Uważam, że jestem znacznie lepszy), mówię tylko: Pierdolę, bo wszystko to gówno warte.