Juz po przeprowadzce. Rosyth (20 km od Edinburgha) przypomina mi Lubon- miejscowosc, w ktorej mieszkal moj dziadek. Mala, ale z duza iloscia samochodow , blisko wielkiego miasta (Lubon jest blisko Poznania), duzo domkow jednorodzinnych, w tym jeden, w ktorym mieszkamy (nie wiem, czy w Luboniu tez ich bylo tyle, ale moj dziadek mial jeden, wiec Lubon to dla mnie takze domki).
W sasiedztwie mamy szpital z ludzmi niedorozwinietymi i w rzeczywistosci to duzo jest tu osob chorych psychicznie, co tez w pewnym sensie przypomina mi Lubon. Dzis, ktos powiedzial mojej siostrze, ze w Szkocji, w mniejszych miasteczkach, mieszka duzo chorych na glowe. Pierwszy raz dzis jechalam sama szkockim pociagiem. Bylo bardzo komfortowo. Mam nadzieje, ze w Polsce tez kiedys tak bedzie.
Przeczytalam niezla ksiazke- ‘Dluga droga w dol’ N. Hornby. Dla wszystkich, ktorzy czasem tez czuja sie jak nic.
I jeszcze jedno- po przewertowaniu wiekszej ilosci prac J.Vettriano i nie w internecie, uznalam, ze nie jest wcale taki pociagajacy i wspanialy. Lubie niektore jego prace, ale znalazlam cos w tych samych klimatach, jednak lepszego : Michael J Austin. Jesli mielibyscie ochote poogladac jego obrazy, to podaje strone :
http://www.jonathancooper.co.uk/view_album.php?set_albumName=M-J-Austin
GK