|
2012/05/05
|
||||||||||
|
||||||||||
|
||||||||||
Pierwsza decyzja od dłuższego czasu, której nie żałuję.
Trochę tylko cierpię (tak, cierpię) od nadmiaru wolnego czasu. Co za paradoks, jak studiujesz to nie masz czasu na nic (a może i masz, trzeba być po prostu mną żeby go nie mieć), a jak już rzucisz studia- od nadmiaru wolnego dostajesz pierdolca.
A więc sprzątam, myję, wycieram, układam, przekładam, szyję, przerabiam, tworzę, szukam i robię jeszcze pare innych rzeczy żeby tylko mieć zajęcie. Podejrzewam że gdyby domowy budżet na to pozwolił, wyremontowałabym łazienkę i pomalowała pokój. Wszystko bym zrobiła, byleby coś się działo i nie musiałabym za dużo myśleć.
Co do myślenia.
Doszłam do wniosku, że muszę być naprawdę dobrą aktorką. Aż tak udawać że jest dobrze to jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło. Tylko szkoda mi najbliższych.