Przekładanie, unikanie, szukanie wymówek, byleby tylko nie zrobić niechcący niczego produktywnego - czyli dalej ja ;D Chociaż nie, to nawet nie jest śmieszne.
Nie jestem w stanie jednak monotematycznie zgodnie z obietnicą wrzucać maciejowych fotek, w związku z czym poddaję się, będę je wrzucać wedle nastroju. Jeżeli mi się przypadkiem zachce notkę dodać.
To, co jest na zdjęciu, w lutym jeszcze gruchnęło na trawnik z rynny nad mym okienkiem. I kto wie, może by i łeb urwało, jakbym właśnie sobie smacznie nie spała i nie dowiedziała się o gruchnięciu owym dopiero od Samca ;)
Było to chyba najbardziej emocjonujące wydarzenie w ciągu jakże ekscytującego miesiąca, jakim był luty. Ach, nie! Jeszcze walę tynki. Pierwszy raz w życiu wtedy coś upiekłam i wyglądało tragicznie, ale dało się zjeść - przynajmniej do tej pory wciąż żyjemy i mamy się dobrze : ) Był to miły dzień, choć nie pobił poprzednich walentynek - po części dlatego, że początki zawsze są bardziej przejmujące, po części zaś temu, iż poprzednie robił Daniel.
Tyle napisać miałam, ale niechęć do robienia czegokolwiek zaplanowanego dotychczas wygrywa - mam nadzieję, że to jakiś kryzys zimowy i minie, skoro tylko pierwsze robale pojawią się na dworzu.
10 dni do mojej osiemnastki, 627 dni do osiemnastki Maćka-Pana Kurczaka-Stuścianu-Dziury-Zaraz ci nakopię-The Scientist, mihihihihih ;D
Kocham Cię, Daniel ;*
28/03/2012 1:25:45
11/03/2012 2:40:09
10/03/2012 11:37:10
28/02/2012 0:22:15
26/12/2011 18:32:09
22/08/2011 15:14:50
11/08/2011 14:52:51
23/06/2011 23:56:55
Wszystkie wpisyyoostynkaa
nextinline
efffy
finiito
laaser
jestemzolwiem
markisadelioncourt
blekket
Wszyscy znajomi