Widze to podworko.
Tą hustawke, ktora wielkokrotnie była dewastowana przez małych łobuzów.
Ten plac, ktory funkcjonował jako boisko do gry w noge, w palanta, w 'wykopanca', a z czasem do uroczych pierwszych zalotów.
Tę piaskownice, w której bawiliśmy sie budujac domki z piaskow. Z czasem budowano mebelki i bawiono sie w szczesliwe rodziny.
Te kolorowe drabinki do których jeszcze niedawno nie dosięgalam.
Teraz one uamrły.
Tu działo sie tak wiele.
Pierwsze miłosci, kłotnie z przyjaciólmi, oraz intrygujace, wspólne zabawy.
Czasem odwiedzam to miejsce, gdy ide z psem na spacer.
Jest tak pusto, smutno.
Hustawki, drabinki i piaskownice sa totalnie bezuzyteczne.
Te rozesmiane twarze, do ktorych kilka lat temu to podworko 'nalezalo' teraz chodza do liceum, na studia.
Maja wazne sprawy na glowie. Duzo nauki, a w weekendy kluby, puby. Maja zajecia dodatkowe i drugie połowki.
A ja i tak nigdy nie przestane lubic tego magicznego miejsca.
Wiem, moja sentymentalnosc czasem jest przerazajaca.
Za tydzien przeprowadzka.
Srednio mi sie to podoba.
fott: Me&my lover *.*