kiedyś to był częsty widok, teraz na takie rzeczy nie ma czasu
leżąc sobie w zielonej utepowskiej koszulce wyjadam wielkanocne jajka,
siedze sama,
wczoraj pachniało deszczem
może właśnie dlatego lubię wiosnę
wtedy mogę w końcu wyciągnąć trampki
pamiętasz?
pewnie nie, ale to nie ważne
dużo rzeczy potrafię ( rozkręcić komputer pilniczkiem)
teraz już wiem, że tą rzeczą nie jest matematyka
niestety, wszystko ma swoję granice
więc zła passa powinna sie skończyć.
ja-dostałam swoją małą niespodziankę,
w sumie jest post-można byłoby zrobić coś ze swoim życiem
jeśli się nie uda... hm... czy bedzie ok? tego nie wiem
teraz jest ok. tzn. że przyzwoicie,ale bez szału i brakuje troszkę radości
przydałby się jakiś trzymany kciuk
ciekawe czy jak każdego dnia robi sie to samo to to jest uzależnienie czy rutyna
uzależnienie zniosę, rutyny niekoniecznie
no to idę
oczywiście jak w sobotni wieczór przystało się matematykować.