Photoblog.pl

Załóż konto

Born to die. 

2014/01/28   

life. just life.

« następne   poprzednie »
life. just life.

Kolejny kieliszek wędruje do mej dłoni. Przystawiam go do ust. Piję. Wiem, że zaraz poczuję okropną, kwasową mieszaninę smaków. Wzdrygam się mocno. To nie pierwszy kieliszek. Popijam szklanką soku jabłkowo-brzoskwiniowego. Wiem kiedy mam przestać. Jeszcze nie teraz. Na pewno jeszcze nie teraz.


Lubię ten stan upojenia alkoholowego. Alkohol to dobry środek aby przejść na wyższy (bądź niższy) stan świadomości (bądź podświadomości). Dostrzegam rzeczy, których wcześniej nie dostrzegałem. A może nie chciałem ich dostrzec? Słyszę dźwięki, których normalnie nie wyłapuję z otaczającego mnie chaosu. Przestaję posługiwać się skrótami myślowymi (tak, nie, wszystko dobrze). Czy po prostu przestaję kłamać? Nie lubię kiedy ktoś używa skrótów myślowych, zawsze wymagam rozwiniętych odpowiedzi. A jednak to ja używam ich najczęściej. Od zawsze trzymam ludzi na dystans, nie lubię dzielić się przeszłością. A przecież przeszłością jest każda sekunda, minuta, godzina, dzień, miesiąc, rok która mija właśnie teraz. Nie dzielę się żadnym aspektem swojej zepsutej przeszłości (w normalnym stanie świadomości).W odmiennym stanie świadomości (upojenie alkoholowe) odsuwam od siebie mur, który tyle lat budowałem i mówię rzeczy, z którymi powinienem obchodzić się ostrożnie, których nikt nie powinien poznać. Przełamuję się. Po raz pierwszy od paru lat znajomości. Zaczynają się wtedy zdziwienia, spekulacje, próby zrozumienia. Nie wierzę w wzajemne zrozumienie ludzi, lecz mam nadzieję, że odnajdę kogoś kto mnie zrozumie (choć w połowie).

Hipokryzja? 

 


Kolejny kieliszek wędruje do mej dłoni. Piję. Butelka prawie pusta.

 

Wznoszę się na jeszcze wyższy (bądź niższy) poziom świadomości (bądź podświadomości). Czas płynie wolniej. Mój umysł miota się w sferze życia realnego jak i pozagrobowego. Nie widzę sensu istnienia, jeśli nie ma czegoś po śmierci. Wszystko traci sens. Być może o to właśnie chodzi? Mam codziennie walczyć z szarą codziennością, znosić złe i dobre chwile i po prostu.. umrzeć.

 

Kolejny kieliszek wędruje do mej dłoni. Piję. Butelka już pusta.


Stwierdzam, że moim osobistym kolorem jest fioletowy.

Brak komentarzy
Zarejestruj się teraz, aby skomentować wpis użytkownika myrrh.

Najnowsze wpisy

Wpis myrrh

25/02/2014 21:38:32

Emptiness.

15/02/2014 21:05:42

it's raining.

07/02/2014 23:29:04

Emotions.

31/01/2014 0:52:57

life. just life.

28/01/2014 12:19:51

Pierwsza w nocy.

21/01/2014 1:39:44

New begining.

20/01/2014 0:05:13

Ja wychodzę z domu ciemną nocą