Wypromuj się tutaj

love is a verb 

2012/02/15   

bez-nadzieja

« następne   poprzednie »
bez-nadzieja

Najpierw były rozmowy o temperaturze odwrotnie proporcjonalnej do tej, która panowała za oknem, kiedy strzelano do siebie wyłącznie figlarnie - z gumek recepturek. Później do głów wtargnęła myśl, niemal bezszelestnie, że pazury ma się po to, żeby ich używać. Drapano, okaleczano, uszkadzano. I wymeldowano. Tak wybuchł karabin noszony na szyi. Zdrowy rozsądek zachorował, zgubiono resztki zmysłów, gardło zawiązano w węzeł.

Od tamtej pory, co noc, kiedy gasną wszystkie światła zmienia imię na Wierzba Płacząca. Boi się mroku, ciemności zapadającej po zamknięciu powiek. Wtedy wszystko widzi się i słyszy. Wtedy wspomnienia zaczynają obijać się o serce. Wtedy z najciemniejszej skrytki, z najdalszego kąta mieszkania wypełza tęsknota, którą przecież upychało się do najgłębszych zakamarków tak, żeby się nie wydostała, żeby tam zamieszkała: za starymi książkami, kocami, niechodzonymi ubraniami. I oplata ona stopy, wkrada się nieproszona pod kołdrę, przytula się i w końcu zasypia razem z Tobą.
Więc dzisiaj, kiedy sen wemknie się do organizmu zatęsknię jeszcze raz, znowu..

Zapraszam ;D

Wypromuj się tutaj

Brak komentarzy
Info

Użytkownik mypaperwings
wyłączył komentowanie na swoim fotoblogu.

Najnowsze wpisy

bez-nadzieja

15/02/2012 0:57:49

a śmierć utraci swą władzę.

31/01/2012 12:15:23

sky orchestra

13/11/2011 12:32:18

najbardziej zabójcza konkurencja

01/10/2011 0:08:20

five-minute mover

09/08/2011 4:10:21

pożycz mi płuca

11/07/2011 20:24:46

tak mi dopomóż bóg

01/07/2011 1:02:16

the girl who waits

23/06/2011 13:58:38

Wszystkie wpisy