Wyszłam z sali i łzy napłynęły mi do oczy. 60 minut ukazało mi, że warto, naprawde warto wierzyć w siebie. Ale i uświadomiło, że jestem jedynie niespełnionym sportowcem i samotnym człowiekiem. Nie osamotnionym, choć tych najbliższych policzyłby na palcach jednej ręki.
Ile trzeba siły i samozaparcia, by codziennie nakładać maskę i robić tak, by trzymała się mocno i tak, by nikt nie zauważył jej przesunięcia. Od razu by to wykorzystali, godząc w Twój czuły punkt. Ale stworzenie maski jest niezwykle trudne, trudniejsze od jej noszenia. Precyzja w doborze uśmiechu, kształtu ust, mimiki, gestów i słów. Tak, te ostatnie potrafią być niesamowitym dobrym kamuflażem.
"Cześć, jak się masz? Dobrze Ci w tym kolorze. Co u chłopaka? Ale z niego szczęściarz."
Podstawą umiejętności maskowania się jest dopasowanie do sytuacji. Nie śmiej się, gdy rozmawiają o seksie, ostatniej imprezie i o tym, ilu gości zaliczyła ostatniego wieczora. Zobaczą Cię, nie ukryjesz się w tłumie. Przytakuj, rób mądre oczy a będziesz uznanym za 'swojego'. Bo przecież o to chodzi?
Nie wolno rozklejać się przy innych. Żal w oczach przyjaciół, gdy płaczesz im w ramie, zabija bardziej niż sytuacja, która zmusiła Cię do łez. Tak, warto się wyżalić. Mówicie, że warto tez się wypłakać. Tylko dlaczego, gdy ktoś płacze, uznajecie, że zepsuł atmosferę? A tak dobrze się rozmawiało..
Moja maska leży na półce, wiecznie niedopracowana. Nawet, jeśli ją zakładam, emocje prześwitują jak promienie słońca przez palce.
Brakuje mi stwierdzenia z billboardu. Brakuję, żeby ktoś zmusił mnie do czegoś, co stanie się treścią życia, jaką kiedyś była siatkówka.
06/04/2010 21:35:25
04/04/2010 1:05:40
29/03/2010 20:42:08
18/03/2010 22:03:41
17/03/2010 19:44:03
14/03/2010 16:47:09
10/03/2010 17:32:09
01/03/2010 16:07:11
Wszystkie wpisykawazamiastpompek
dreamedofparadise
aaangelisiaaa
ilikehxcfucking
zenibyfajnie
her6infernal6majesty6
malinowomi
ojciecchrzestny66
Wszyscy znajomi